(Refren)
Wchodzę pewnym krokiem, robi się cisza jak noc,
w oczach mam iskry, co potrafią spalić złość.
Nie gram na pokaz, bo prawda to mój front,
a jak ktoś ma dwie twarze — to niech wypada stąd.
(Zwrotka 1)
Wychowało mnie życie, nie żadne cukrowe sny,
widziałam tyle masek, że już wiem, co jest „on”, a co „ty”.
Nie łykam bajek, nie łapię się na tani trik,
mam słowa ostre jak szkło — jak tnę, to nie robię unik.
Rap to mój klimat, ciężki bit to mój dom,
kiedy wchodzę w rytm, czuję, że wszystko stoi w pion.
Widzę ludzi na wylot — nie ukryjesz przede mną kłamstw,
przenikam spojrzeniem głębiej, niż ci się zdaje, brat.
(Refren)
Wchodzę pewnym krokiem, robi się cisza jak noc…
(Zwrotka 2)
Nie potrzebuję tłumu, wolę kilka szczerych dusz,
bo hałas wokół siebie często robi tylko kurz.
Jak kocham — to na serio, intensywnie jak dym,
ale jeśli mnie zdradzisz, to znikasz w sekundę, jakbyś był tylko snem złym.
Noc mnie kręci, te klimaty, co dają ciarki na kark,
mam w sobie coś z mroku, co czasem błyska jak stark.
A jednocześnie niosę w sobie ogień, który trudno zgasić,
i jeśli mnie poznasz naprawdę — ciężko potem mnie wygasić.
(Refren)
Wchodzę pewnym krokiem, robi się cisza jak noc…
(Outro)
Mój styl jest mój — nie do skopiowania,
moja droga jest prosta, choć wymagała ran i wstawania.
I idę dalej, nie oglądając się w tył,
bo wiem, że mam w sobie więcej drogi niż cały ten świat i jego pył.