Kuba kłamie, Kuba ćpa,
jeba* system, jara blant.
Pisał z laską, co chciała mu siąść,
na chu*ju od razu bez żadnych słów.
W tych samych łachach, jebany śmiech,
brudny dres, jebie jak pies.
Narcyz, ego na milion procent,
w lustrze kocha tylko swoją mordę.
Kuba — pierdli świat,
chce się tylko ruchć, nie zna granic i prawd.
Kuba — zero zasad, zero zmian,
ćpa, jara, rucha — i sam.
Każda laska to dla niego towar,
zjara łeb, potem wciąga, potem znowa.
Szmaci życie, szmaci sny,
mógł być kimś — jest nikim dziś.
Fałszywy śmiech, pusty gest,
w oczach pył, na sercu krew.
Nie kocha nic, nie wierzy w nic,
tylko hajs, ruch*nie i syf.
Kuba — pierdli świat,
chce się tylko ruchć, nie zna granic i prawd.
Kuba — zero zasad, zero zmian,
ćpa, jara, rucha — i sam.
Taki był, taki jest,
Kuba jeb*ł własny sens.