---
🎤 „Stalowy Las”
---
[INTRO — szept / niski ton]
Hej… hej…
Duszo, powstań z popiołu…
Hej… hej…
Niech las oddycha mną…
---
[ZWROTKA 1 — wolny słowiański rytm]
Poznałem ją w szkolnych dniach.
Sześć zim minęło — jak jeden ptak.
A potem spadło chłodne „cześć”.
I noc mnie wciągnęła w swój czarny gest.
Przyszła kolejna, lecz była jak mróz.
Raz chciała mnie bliżej… raz odpychała w mrok.
Serce zawisło — czy zostać, czy iść?
W zawieszeniu traci się chęć, by żyć.
---
[PRZEJŚCIE — narastające techno, szept]
Hej… duszo błądząca…
Hej… serce zrobione z lodu…
---
[REFREN 1 — mocny rytm, pełny głos]
Tonę w przeszłości, lecz idę przez mrok.
Choć los mnie łamie po raz kolejny w roku.
Lecz ogień powstaje, gdy ginie dawny świat.
A ze mnie zostaje — nowy, mocniejszy ja.
Miłość odchodzi, nie zostawia śladów.
Ja jadę przed siebie… w rytmie stalowych układów.
---
[ZWROTKA 2 — niski głos, echo]
Spotkałem tę, co bajki tkała.
Mówiła pięknie — prawdy w niej mało.
I znowu byłem wrakiem w piachu.
Bez siły… bez gniewu… bez strachu.
Lecz przyszła ona — mała, spokojna.
Jak rosą malowana… jak noc urojona.
Naprawiać zaczęła to, co dawno pękło.
Choć los nie chciał, by trwało to długo.
Bo zabrał ją wiatr…
Poniósł w głęboki las.
A ja znów zostałem.
Jak cień wśród traw.
---
[REFREN 2 — cięższe dark-techno]
Tonę w przeszłości, lecz idę przez mrok.
Bo wiem, że od środka wypala mnie los.
Miłość odchodzi — nie wraca już nikt.
A ja wciąż powtarzam: to nie mój rytm.
---
[MOST — słowiański zaśpiew + bębny]
Hej, duchy dróg — prowadźcie mnie.
Hej, czarne mgły — zabierzcie gniew.
Niech spłoną lata, co ciążyły jak głaz.
A ja znów powstanę… z nowej krwi, z nowych lat.
---
[FINAŁ — potężny głos]
Został mi uśmiech, gdy patrzę na nią.
Na moją stalową, czarną stronę.
Gdy siadam w środku — nie ma złych dni.
Nie ma przeszłości, co pęka jak mit.
W tej stalowej zmorze odnajduję swój świat.
Tam, gdzie noc jest spokojna, a droga trwa.
I choć miłość uciekła sto razy przez las…
Ja jadę dalej — w mój własny czas.