Tytuł: Nocny Malarz
Styl: Hardcore Rap / Boom Bap
(Refren)
Artur, ksywka Gruby, nocny król garaży,
Z puszką sprayu w ręku o potędze marzy.
Między kreską a flaszką życie mu ucieka,
Cień człowieka, na którego nikt już nie czeka.
(Zwrotka 1)
Wchodzi na osiedle, gdy gasną wszystkie światła,
Dla niego każda ściana wydaje się łatwa.
Artur żartowniś, sypie żartem z rękawa,
Ale pod tym uśmiechem gorzka jest potrawa.
W żyłach płynie chemia, w gardle pali wóda,
Wierzy, że kolejny strzał to będzie droga do cuda.
Ale prawda jest brudna, jak ten stary tynk,
Znowu przegrał ze sobą kolejny ring.
(Zwrotka 2)
W domu czeka żona, choć wolałaby uciec,
Gdy on wraca nabuzowany, chcąc ból jej dorzucić.
Kiedy pała stoi, on nie zna słowa „nie”,
Zmusza ją do wszystkiego, tonąc w swoim zgle.
Anal na siłę, bo mu rozum odebrało,
Ciągle mu mało, wciąż mu za mało.
Zamazuje świat sprayem, rany tnie głęboko,
Gruby idzie na dno, tracąc z widoku oko.
(Refren)
Artur, ksywka Gruby, nocny król garaży,
Z puszką sprayu w ręku o potędze marzy.
Między kreską a flaszką życie mu ucieka,
Cień człowieka, na którego nikt już nie czeka.