„Wysoka stawka”
Zwrotka 1
Mówią na niego Dżordżo, miasto zna ten mit,
Livestream, dym i poker face — taki jego fit.
Mało obrotów w głowie, ale stawka zawsze max,
Jak nie leci gruby zakład, to nie kręci go ten świat.
Automaty mrugają jak nocne neony,
On mówi, że to strategia, inni — że demony.
Kawaler z wyboru czy z przypadku — nie wie nikt,
Za to wie, że dziś albo wszystko, albo quick exit.
Refren
Mało obrotów, wysoka stawka,
Setka na setkę — taka zabawka.
Gra gangstera, choć to tylko gra,
Kebab w ręku, automat gra.
Mało obrotów, wysoka stawka,
Życie jak los — raz hit, raz wpadka.
On mówi „kontrola”, los mówi „sprawdź”,
Jeszcze jeden spin, jeszcze jeden start.
Zwrotka 2
Gangsterska poza, choć ulica zna prawdę,
Więcej tu gadki niż krwi na bandzie.
Setki wchodzą gładko, rozmowy są krótkie,
Brat za brata — do czasu, aż zrobi się grubo.
Miłość do ryzyka jak tatuaż pod skórą,
Nie pyta o jutro, dziś rządzi regułą.
„Va banque” na ustach, oczy jak szkło,
Każdy ruch to test, czy fortuna jest z nim, czy go zje.
Refren
Mało obrotów, wysoka stawka,
Setka na setkę — taka zabawka.
Gra gangstera, choć to tylko gra,
Kebab w ręku, automat gra.
Mało obrotów, wysoka stawka,
Życie jak los — raz hit, raz wpadka.
On mówi „kontrola”, los mówi „sprawdź”,
Jeszcze jeden spin, jeszcze jeden start.
Zwrotka 3 (biznesy)
Co stream to nowy plan, wielkie słowa, wielki gest,
„Będzie Żabka na rogu, brat, już dogadany jest”.
Potem budka z kebsem, piri piri, sos jak ogień,
Projekt żyje tydzień — znika szybciej niż bankroll po drodze.
Logo w głowie gotowe, nazwa już na tip-top,
Ale zawsze coś wypadnie: termin, kasa, stop.
Biznesmen na live’ach, w realu cisza, kurz,
Prezentacje w snach, a rano tylko pusty luz.
Refren
Mało obrotów, wysoka stawka,
Setka na setkę, plan na Żabkach.
Kebab piri piri — „już się robi, brat”,
Jak z tymi biznesami… zawsze nie ten czas.
Mało obrotów, wysoka stawka,
Życie jak los — raz hit, raz wpadka.
On mówi „imperium”, los mówi „sprawdź”,
Jeszcze jeden spin, jeszcze jeden plan.
Zwrotka 4
Każdy poniedziałek to „nowy ja”, nowy start,
Excel w głowie, w praktyce znów ten sam bar.
Mówi: „To cisza przed burzą, ja gram long game”,
Tylko że burza nie przychodzi, a czas leci jak fame.
Motywator w lustrze, guru własnych strat,
Wszyscy winni oprócz niego — system, ludzie, świat.
Między spinem a setką rodzi się plan,
Umiera szybciej niż zaufanie, gdy przegrywa bank.
Bridge
Matka mówi: „Stop”, on mówi: „Jeszcze raz”,
Bo łatwiej wierzyć w szczęście niż zmienić plan.
Internet klaszcze, gdy robi się głośno,
Cisza wraca rano — i wtedy jest ostro.
Outro
Mało obrotów, wysoka stawka,
Tak się toczy ta sama gadka.
Jedni uczą się wolno, inni wcale,
On stawia wysoko — zawsze na wale.