[Intro – szept, ciemny ambient]
Nie wiesz, co widziałem...
Nie wiesz, co zrobiłem...
To nie życie – to wojna...
[Zwrotka 1 – powolny, zimny flow]
Ciemne klatki, beton, bloki – tam mój świat,
Brak wyborów, tylko głód i biały smak.
Robiłem ruchy, które paliły mnie w środku,
Ale sumienie tu umiera z braku oddechu.
Na ulicy nie ma miejsca na słabość, brat,
Albo ty, albo oni – wybór prosty, fakt.
Gadają „psychol”, bo nie mrugam jak tnę,
Ale nie znają nocy, gdzie walczę ze snem.
[Refren – mocny beat drop, trap 808, autotune + agresja]
Dla przetrwania – zrobiłem piekło z raju,
Za rodzinę, za siebie – broń w moim bagażu.
Mówią że zimny, jakbym nie miał duszy,
Ale w środku krzyczę, chociaż nikt nie słyszy!
Dla przetrwania – serce z kamienia,
Ale jak się położę, to czuję cierpienia.
Chciałem tylko spokoju, dom i normalność,
A dostałem krew, noce i paranoję.
[Zwrotka 2 – tempo przyspiesza, więcej złości]
Polska ulica – tu nie ma litości,
Twój przyjaciel jutro może być twoim wrogiem.
Zmieniałem maski jak rękawiczki,
By przeżyć – musiałem być szybki.
Zrobiłem rzeczy, których nie chcę pamiętać,
Ale żyłem, kiedy inni kończyli w cmentarz.
Płacisz za każdy błąd – krwią lub lojalnością,
A najgorszy wróg? Moja własna tożsamość.
[Refren – z większą agresją]
Dla przetrwania – zrobiłem piekło z raju,
Za rodzinę, za siebie – broń w moim bagażu.
Mówią że zimny, jakbym nie miał duszy,
Ale w środku krzyczę, chociaż nikt nie słyszy!
Dla przetrwania – serce z kamienia,
Ale jak się położę, to czuję cierpienia.
Chciałem tylko spokoju, dom i normalność,
A dostałem krew, noce i paranoję.
[Bridge – cichy, melancholijny moment, bez beat'u]
Śni mi się ucieczka, gdzie nikt mnie nie zna,
Gdzie dzieci się śmieją, a nie chowają przed dźwiękiem.
Ale jak uciec od twarzy w lustrze?
Jak zmyć ten brud z własnych rąk...?
[Refren – ostatni raz, powolniej, z emocją]
Dla przetrwania – zrobiłem piekło z raju,
Za rodzinę, za siebie – broń w moim bagażu.
Mówią że zimny, jakbym nie miał duszy,
Ale w środku krzyczę, chociaż nikt nie słyszy...