Zwrotka 1:
Wjeżdżam na track, jak na sośnie kebs,
Z talerza paruje, no to lecę w ten tekst.
Kebab story, rap na ostro,
Jak sos czosnkowy, ale z chili prosto.
Chlebek pita, rolka, tortilla,
Każdy smakuję, to nie jest chwila.
Kurczak, wołowina, nawet falafel,
Nie ma diety, gdy kebab to apel.
Refren:
Kebab w nocy, kebab w dzień,
To nie fast-food, to życia sens.
Ostry, łagodny, z każdą nutą,
Kebab królem, nie tylko w smutku.
Zwrotka 2:
Kolejka długa, wszyscy w szoku,
Typ pod ladą woła: "Podwójny do bloku!"
Daj mi surówki, ogóra, kapustę,
Nie oszczędzaj, jak ciasto w tłusty czwartek.
Sos kapie z boku, bluzę upaćkam,
Ale się nie przejmuję, bo to smaku frajda.
Nie ma diety, gdy wchodzę w kebaba,
Każda kanapka jak szczyt Kilimandżaro.
Refren:
Kebab w nocy, kebab w dzień,
To nie fast-food, to życia sens.
Ostry, łagodny, z każdą nutą,
Kebab królem, nie tylko w smutku.
Bridge:
Z barana na rożnie leci aromat,
Ten zapach kręci jak piękny sonet.
Po imprezie, przed robotą, w piątek czy wtorek,
Kebab mnie ratuje w każdej porze.
Outro:
Więc jak masz ochotę, to weź się nie zastanawiaj,
Kebab to kultura, nie jakaś zabawa.
Podziękuj mistrzowi co na rożnie kręci,
To rap o kebabie – hołd pełen chęci.