ESKA REJ — WYROK ODRACZONY
[INTRO — SĘDZIA]
Proszę wstać.
Sprawa numer zero-jeden.
Oskarżona:
o zbyt wiele łez.
O zbyt wiele błędów.
O to, że mimo wszystko dalej żyje.
[ZWROTKA 1]
Siedzę na ławie oskarżonych od pieprzonych lat,
każdy ma akt oskarżenia, choć nie zna nawet połowy spraw.
Każdy chce być sędzią, każdy chce wydać wyrok,
ale nikt nie siedział obok, gdy walił mi się grunt pod nogą.
Przesłuchanie trwa codziennie, nawet gdy zapada noc,
pytania bez odpowiedzi, spojrzenia ostre jak nóż.
Manipulacja. Presja. Nacisk. Iluzja.
Jedni nazywają to troską, ja widzę mechanizm i pułapkę.
Liczą moje błędy dokładniej niż własne grzechy,
czekają aż się potknę, żeby mieć temat na wieczór.
Ale nie wiedzą, ile razy wracałam z własnego dna,
ile razy sama siebie musiałam wyciągać za kark.
[REFREN]
Manipulacja. Iluzja. Presja. Nacisk.
Jednych wzmacnia, drugich wyniszcza ten syf.
Patrzą na upadek jak na darmowy spektakl,
a ja wracam po swoje — choć miało mnie już nie być.
Manipulacja. Iluzja. Presja. Nacisk.
Motywacja. Euforia. Ogień pod skórą.
Nie jestem tu przypadkiem, nie jestem tu za karę.
Wracam z piekła po życie, które miało być zabrane.
[ZWROTKA 2]
Mam w sercu dwa powody większe niż własny strach,
i dlatego dalej idę, choć czasem brakowało sił i dnia.
Były chwile, gdy świat mówił: „odpuść, już po wszystkim”,
a ja zaciskałam zęby i szłam dalej przez ten syf.
Nie jestem idealna, nigdy nie byłam i nie będę,
ale każdą swoją bliznę uczciwie noszę na ręce.
Nie udaję bohatera, nie buduję sobie pomnika,
jestem kobietą, która wróciła, gdy wszyscy skreślili wynik.
[MOST]
Gdzie byliście, gdy noc była dłuższa od nadziei?
Gdzie byliście, gdy człowiek walczył sam ze sobą?
Łatwo wydać wyrok.
Trudniej przeżyć historię.
[FINAŁ]
Proszę wstać.
Po przeanalizowaniu akt sprawy,
po wysłuchaniu wszystkich świadków,
po obejrzeniu wszystkich blizn...
Sąd stwierdza:
Jeszcze nie koniec.
Wyrok odroczony.
Eska Rej wraca na antenę.
I tym razem nie zamierza zniknąć.