[Verse]
Kałach w rękach, skóra lśni jak diament,
Czerwone jak rubiny, to mój fundament.
Kiedy w lobby wbijam, cicho każdy staje,
Ty masz Glocka z fabryki, ja mam wulkan w raju.
AWP w neonach, laser show na celowniku,
Znowu odpalam sesję, zero czasu na wyniki.
Turniejowe omijam, skrzydłowe to mój vibe,
Zamiast podium, wolę dropy, byle skinów hajp.
[Chorus]
Skórki, skórki, w głowie tylko one,
Gram do nocy, świt zastaje mnie przy broni.
Skiny błyszczą, błyszczą, to jest mój styl,
Counter-Strike 2, to nie gra, to jest film.
[Verse 2]
Magazynek pełen, ale pustka w portfelu,
Wszystko na skrzynki, zero na niedzielę.
Chroma, Prisma, Spectrum, klucze na tapecie,
Otwarcie jak rytuał, skrzynki w moim świecie.
Na turnieje patrzę tylko kątem oka,
Bo Wingmany to klasyka, frajda nie jest głupia.
Kumpel pyta: „Czemu nie grasz na serio, ziom?”
Mówię: „Mam Dopplera, reszta to jest tło.”
[Chorus]
Skórki, skórki, w głowie tylko one,
Gram do nocy, świt zastaje mnie przy broni.
Skiny błyszczą, błyszczą, to jest mój styl,
Counter-Strike 2, to nie gra, to jest film.