Zwrotka 1
Setki kilometrów piszą scenariusz, którego żadne z nas nie chciało,
Zimna wstęga szosy przecina noc, rozrywa naszą wspólną przestrzeń.
Na początku to silne, niezłomne uczucie bez trudu nam wystarczało,
Dziś patrzę na wyświetlacz i nie wiem, czy w ogóle tam jeszcze jestem.
Mijają dni, tygodnie, miesiące, czas gubi swój dawny rytm,
Kalendarz staje się wrogiem, odliczanie sekund powoli nas męczy.
W końcu nadchodzi ten moment, zbliża się czas wyczekiwanego spotkania,
Ten długo upragniony, wspólny świt, który miał nas wreszcie połączyć.
Lecz zamiast radości czujemy oboje, że coś niedobrego zaczyna się dziać,
Jakiś obcy chłód wkrada się w słowa, gdy patrzymy na siebie przez szkło.
Uczucie powoli wygasa, brakuje nam tchu, by o tę bliskość dbać,
Tracimy nadzieję, że wszystko się ułoży, że zdołamy pokonać to zło.
Refren
Tęsknota i brak nadziei zabija nasze serca od środka,
Gdy na zakręcie milczenia ta pusta przestrzeń nas spotka.
Słowa „kocham Cię skarbie” padają coraz rzadziej...
Bezsilnie, pusto, bez wiary, że jeszcze zdołamy coś ocalić.
Brak odpowiedzi na niektóre pytania, bo to nie ważne,
Wobec gasnących spojrzeń milczenie bywa zbyt odważne.
Smutno patrzeć, jak tracimy coś pięknego, co ledwie odzyskaliśmy,
Jakbyśmy znowu w tej samej mgle bezpowrotnie zabłądzili...
Zwrotka 2
Powinienem pakować torbę, czuć ten dawny, radosny dreszcz,
Myśleć o dotyku twoich dłoni, o zapachu, który tak dobrze znam.
Zamiast tego w głowie szum, paraliżujący strach i zimny deszcz,
Świadomość, że zbliżający się pociąg wiezie mnie tam, gdzie będę sam.
Dystans fizyczny był trudny, lecz ten emocjonalny nas gniecie,
Cyfrowe piksele nie zastąpią ciepła, którego tak bardzo nam brak.
Dlaczego milczysz, gdy pytam o jutro w tym obcym świecie?
Dlaczego ja sam wolę już nie pytać, ignorując kolejny zły znak?
To tragiczny paradoks – ucieka nam coś tak niesamowitego,
Co po latach rozłąki, z takim trudem, z popiołów znowu posklejaliśmy.
Stoję bezsilny, patrząc na powolną agonię tego wszystkiego,
Co z wielką nadzieją i wiarą tak niedawno odzyskaliśmy.
Refren
Tęsknota i brak nadziei zabija nasze serca od środka,
Gdy na zakręcie milczenia ta pusta przestrzeń nas spotka.
Słowa „kocham Cię skarbie” padają coraz rzadziej...
Bezsilnie, pusto, bez wiary, że jeszcze zdołamy coś ocalić.
Brak odpowiedzi na niektóre pytania, bo to nie ważne,
Wobec gasnących spojrzeń milczenie bywa zbyt odważne.
Smutno patrzeć, jak tracimy coś pięknego, co ledwie odzyskaliśmy,
Jakbyśmy znowu w tej samej mgle bezpowrotnie zabłądzili...
Outro
(Muzyka gwałtownie cichnie, przechodząc w minimalistyczny, ciepły szum analogowej taśmy oraz bardzo powolne, stłumione uderzenia basu naśladujące bicie serca. Wokalista przechodzi w bardzo bliski, intymny szept)
Kochanie... nie trać nadziei, wszystko się ułoży, bo to że się odnaleźliśmy po latach to nie mógł być tylko przypadek... Kocham Cię nad życie, pamiętaj o tym choćby nie wiem co miało się stać. ❤️❤️❤️