My to astro, spadamy jak meteory — aaaaaa
Czarna dziura woła, ale dalej trzymam tory — łaaaaa
Wszystko wiruje, czas nam ścina się na pół
A my lecimy wyżej, choć pod nami cały tłum
My to astro, ten vibe zabiera tlen
Gdy wszechświat nas zamyka, to otwieramy nowy sen
Kosmos pęka, gwiazdy lecą jak confetti
A my dalej naprzód — nikt tu nas już nie zatrzyma, nie dziś
Start jest zimny jak próżnia, ale w sercu robi warp
Odliczamy: trzy, dwa, jeden — i cały świat do przodu gna
Silniki ryczą jak bestie, pulsują nam w żyłach
Wchodzimy ponad chmury, aż gubi się ziemska chwila
Astro to nie ekipa — to galaktyczny stan
Wszyscy mamy w oczach gwiazdy, w sercu milion barw
Pulsary świecą z boku, ale my świecimy bardziej
Nasza droga to chaos, nasze życie to tarcie
Wszystko, co ziemskie — kruszy nam się przy stopach
Jakby grawitacja widziała, że już nie chce nas trzymać
Czuję, jak czas się wygina, robi pętle wokół nas
Ale lecimy dalej, bo to dopiero pierwszy akt
My to astro, spadamy jak meteory — aaaaaa
Czarna dziura woła, ale dalej trzymam tory — łaaaaa
Wszystko wiruje, czas nam ścina się na pół
A my lecimy wyżej, choć pod nami cały tłum
Mgławice tańczą przed nami jakby robiły nam show
Kolorowe spirale, jakby ktoś pędzlem malował to tło
Supernowe błyskają, każda mówi: „idź w tę stronę”
A my mamy własny kurs — nasza orbita jest stworzona
Astro wchodzi w tunele, gdzie przestrzeń drży jak struna
Każdy ruch jak melodia, kosmiczna, futurystyczna nuta
Gdy czarna dziura się zbliża, czuć jak zimno ścina krew
Ale strach tu nie istnieje — bo razem nie zginiemy, nie!
Wciąga nas grawitacja, jakby świat chciał nas połknąć
Ale my robimy manewr, co rozwala cały porządek
Wchodzimy w horyzont zdarzeń, gdzie wszystko traci sens
Ale dla astro to normalne — chaos daje nam ten flex
My to astro, spadamy jak meteory — aaaaaa
Czarna dziura woła, ale dalej trzymam tory — łaaaaa
Wszystko wiruje, czas nam ścina się na pół
A my lecimy wyżej, choć pod nami cały tłum
Zwrotka 3 (dłuższa, mroczniejsza):
Ciemność gęstnieje wokół, aż robi się ciężko oddychać
Ale w naszych oczach światło — tego nic nie będzie w stanie zniszczyć
Komety lecą obok, jakby były naszym cieniem
Astro przechodzi przez burzę, jakby to było jedynie tchnienie
Przestrzeń nas zgina, wszechświat skręca niczym sprężyna
Ale razem mamy balans — nie złamie nas żadna chwila
Czasoprzestrzeń pęka — dźwięk jak ogromny huk
Jakby wszechświat chciał powiedzieć: „dalej iść nie mógł”
Ale my lecimy dalej — hipernapęd wchodzi w trans
Nawet jeśli coś nas każe zawrócić, nie cofniemy się już tam
Galaktyki jak miasta, świecą nam drogę przed
A czarna dziura szepcze, że kończy się tu ten świat
Choć już trzeba zarza iść