[Intro]
Nigdy się nie poddawaj
To żelazna zasada, mordo
Słyszysz?
Aha
[Verse 1]
Ziemia mnie gryzie po kostki, ja biegnę dalej
Mówili: "odpuść już sobie", ja robię swoje, nie żalę
Upadek po upadku, beton zna moje plecy
Ale powstaję jak dźwig, kiedy stawiam nowe wersy
Krew na butach, w oczach kurz
Na telefon spada hejt, ale ja włączam "wycisz, już"
W głowie mam: "weź, odpuść", serce mówi: "dawaj"
Jak się boisz nowej drogi, to po co w ogóle wstawać?
Chcą zobaczyć, jak się łamię, więc się składam w modlitwę
Nie o cud, tylko o siłę, żeby dalej cisnąć w ligę
Jakbym miał sto żyć, i tak stawiam wszystko na jedno
Bo gdy wjeżdżam na ten bit, to wiem, że to moje tętno
[Pre-Chorus]
Palce brudne od marzeń
Twarz poraniona dniami
Jak mnie życie przyciska
Ja odpowiadam z gardy
[Chorus]
Nigdy się nie poddawaj, żelazna zasada
Jak się wywrócisz na twarz, to podnosisz się z braka
Nie pokażesz im łez, tylko zaciśniętą szczękę
Jak ci zamkną te drzwi, wchodzisz taranem w ścianę, ej
Nigdy się nie poddawaj, zapisane w krwiobiegu
Jak brakuje ci sił, znajdź je w swoim gniewie, w biegu