[Zwrotka 1]
Sto metrów w mroku — las mnie gryzł i grzmiał,
Wiatr ryczał bestią, księżyc w chmurach znikł i drżał.
Nagle — chatka wśród sosen, płomień w szybach lśni,
Jakby ktoś w środku szeptał do dziwnych nocnych snów i dni.
Drzwi — skrzyp! — wychodzi starzec, wzrok ma jak stal:
„Wejdź, wędrowcze, chybaś cały dzień po świecie gnał!”
Ja mówię cicho: „Nocleg byłby w sam raz…”
A on się śmieje: „Tu ciepło, tu spokój — tu twój las!”
[Refren]
A on się śmieje — zachrypiał i mruczy:
„W tym lesie nie straszno, gdy noc cię z daleka wyuczy!”
A on się śmieje — nalewa z beczułki:
„Nie bój się, wilki nie są tu złe —
Lecz bardzo głodn—e!”
[Zwrotka 2]
Przy stole — chleb i zupa, napar gorzki jak dym,
Starzec opowiada, jak zwierzęta rządzą tym lasem i dniem:
„Z wilkami w zgodzie przeżyłem każdy swój rok,
Nie są mi wrogie ich zęby, ich chód ani ryk ni krok!”
A moje serce — tuk-tuk — jak gdyby biegło w dal,
Bo okna trzęsły się tak, jakby czekał tam wilczy bal!
„To moi przyjaciele!” — śmieje się ten dziad,
I wtedy pojąłem — coś tu pachnie jak zdrady smak.
[Refren]
A on się śmieje — zachrypiał i mruczy:
„W tym lesie nie straszno, gdy noc cię z daleka wyuczy!”
A on się śmieje — nalewa z beczułki:
„Nie bój się, wilki nie są tu złe —
Lecz bardzo głodn—e!”
[Bridge]
Nagle — AUUU! — i szyby pękają aż w szwach,
Pazury po szkle piszczą jak ból, co tu w mroku trwa.
Starzec mruga: „No, pora, czas ruszać!” —
Chwyta strzelbę, w płaszcz się wtula, aż dym idzie z uszak!
[Zwrotka 3]
Spojrzał za drzwi i kiwnął: „Chodź, tam wilczy żal,
Pod lasem im ciężko, a pora na nocny bal!”
Zbieram głos drżący jak skrzypiący strun:
„A co ze mną będzie?” — „Będziesz gościem, mój druh!”
Wyszliśmy w gęstwę — ciemność jak smoła w gardziel wsiąkła,
A z niej — dziesiątki oczu — wilcza orkiestra rokła!
Starzec krzyknął: „Moje drogie — pora grać!”
A ja zrozumiałem: to nie bajka — to mój test i mój strach.
[Finał / Refren]
A on się śmieje — zachrypiał i mruczy:
„W tym lesie nie straszno, gdy noc cię z daleka wyuczy!”
A on się śmieje — nalewa z beczułki:
„Nie bój się, wilki nie są tu złe —
Lecz bardzo, bardzo głodn—e!”