[Verse 1]
Widzę za dużo, choć nikt mnie nie prosił,
Ciężar tej prawdy nie każdy znosi.
Kłamstwo wyczuwam jak chłód na skórze,
Utrzymuję spokój, wróżąc im burzę.
Ludzie przychodzą, bym rany obmyła,
Lecz boję się chwil, kiedy wróci im siła.
Jestem lekarstwem, gorzkim w przełykaniu,
Znikam z ich oczu przy pierwszym działaniu.
[Verse 2]
Mówię, co myślę, nie znam kompromisu,
Lustro co prawdę ma w każdym odbiciu.
Oni się śmieją, choć w środku się boją,
Że moje słowa ich maski rozbroją.
Stoję tak obok, bo gardzę głupotą,
Dla nich to ciężar, a dla mnie jest cnotą.
Czekam na kogoś, kto unieść mnie zdoła,
Choć tylko cisza swym szeptem mnie woła.
[Chorus]
Jestem niczym lustro, w nim widzą swe błędy,
Nie ma tam miejsca na tanie wykręty.
Bo życie bez maski to dla nich wyzwanie,
Wolą ucieczkę niż trudne pytanie.
Ukryta przed światem, bo budzę ich trwogę,
Wskazuję palcem niewłaściwą drogę.
Nikt nie lubi prawdy, co kole w oczy,
Więc idą beze mnie bo łatwiej się kroczy.
[Verse 3]
Zauważam dziury, kiedy widzą całość,
widzę detale wzkazując niedbałość.
Staram się mocno, by być dla każdego,
Zostając z pytaniem "Dla kogo? Dlaczego?"
Wchodzą mi w przestrzeń, gdy grunty się palą,
Lecz gdy jest dobrze z radaru znikają.
Dla nich ja siłą, co nie zna litości,
Więc budują mury ze swej bezsilności.
[Verse 4]
Brak akceptacji dla płytkich uśmiechów,
Wolnych od myśli, wolnych od grzechów.
Widzę ich pustkę, gdy patrzą mi w oczy,
Wiedząc, że duma przed upadkiem kroczy.
Zostaję w cieniu, by chronić swe wnętrze,
W świecie, gdzie kłamstwo jest najokrutniejsze.
Cena za mądrość to puste mieszkanie,
Za każde bolesne, lecz trafne wyznanie.
[Chorus]
Jestem niczym lustro, w nim widzą swe błędy,
Nie ma tam miejsca na tanie wykręty.
Bo życie bez maski to dla nich wyzwanie,
Wolą ucieczkę niż trudne pytanie.
Ukryta przed światem, bo budzę ich trwogę,
Wskazuję palcem niewłaściwą drogę.
Nikt nie lubi prawdy, co kole w oczy,
Więc idą beze mnie bo łatwiej się kroczy.
[Bridge]
Nie zmienisz odbicia, choć zbijesz szkło,
Prawda zostanie, gdy wokół kłamstw sto.
Autentyczność filtr, odsiewa marnych,
Bój się dalej barw w świecie tak czarnym.
[Chorus]
Jestem niczym lustro, w nim widzą swe błędy,
Nie ma tam miejsca na tanie wykręty.
Bo życie bez maski to dla nich wyzwanie,
Wolą ucieczkę niż trudne pytanie.
Ukryta przed światem, bo budzę ich trwogę,
Wskazuję palcem niewłaściwą drogę.
Nikt nie lubi prawdy, co kole w oczy,
Więc idą beze mnie bo łatwiej się kroczy.
[Outro]
Uciekasz przed prawdą.
Bo ma moje oczy...
Pamiętaj, że duma.
Przed upadkiem kroczy...