Jesteśmy na siebie obojętni
Wśród własnych cieni zagubieni
Wśród słów i ludzi nieznanych
Obojętni idziemy gdzieś idziemy
I choć cisza w chłodzie zimy
Rozdziera czyjeś obojętne serce
Nie może przebić tej pustki
Pustki płynącej w martwej rzece
Nie nie nie
Nie może przebić pustki
Przebić tej pustki
Bo- ktoś odwraca wzrok
Udaje że nie widzi czyjegoś bólu
Obojętny jest jego krok
Nie chce zadać sobie trudu
Ktoś chciałby coś powiedzieć
Zerwać ten łańcuch niepewności
By ujrzeć w drugim spojrzeniu
Choć- odrobinę odrobinę życzliwości
Lecz na darmo są jego trudy
Na darmo jest złudna nadzieja
Jeden gest zrywa wszelkie ułudy
Opaskę obojętności z czyjegoś spojrzenia
Czy ta cisza ta pustka głucha
Jest tylko chwilą każdego przemijania
Czy może to kogoś nadzieja złudna
Ta obojętność w ciszę teraz ubrana
Ta obojętność w ciszę ubrana
Czy jeszcze kiedyś to co złe przeminie
By powróciły wiosny dawne wspomnienia
By nie zapomnieć jak życzliwy byłeś
Nie przechodząc obojętnie obok kogoś
Cierpienia
Nie nie nie
Nie przechodząc obojętnie
Obok cierpienia
Czy może ten świat musi się skończyć
By człowiek ponownie z sercem się urodził
By znów go nie schował pod zimnym lodem
By z obojętności się wyswobodził
Czy może muszą upłynąć wieki
By serce na inne serce spojrzało
By obojętnością nie chciało kaleczyć
Lecz w słońca promieniach serce ogrzało
W słońca słońca promieniach
Serce ogrzało
Może i musi coś się skończyć
A może ktoś musi poznać ból innego
By sam też zaczął w tej pustce kroczyć
Gdy jego serce obojętności dotknęło
Jego jego serce obojętności dotknęło
Gdy to od niego ktoś się odwraca
I obojętnie idzie dalej drogą
Gdy w swoim życiu też się zatraca
A inni też mu wcale nie pomogą
Inni też mu nie pomogą
Nie nie nie
Nie pomogą
Bo jeśli spojrzenie spotka spojrzenie
W obojętności wpatrzone przed siebie
To biada innym tym nieobojętnym
Gdy są w rozterce i własnej potrzebie
Lecz jeśli w sercu urośnie twa pewność
To zrozumienie czyjejś czyjejś natury
Bedziesz inaczej patrzył przed siebie
Na obojętność teraz spojrzysz z góry
Na obojętność spojrzysz
Spojrzysz teraz z góry
Spojrzysz na obojętność z góry
Bo choćby człowiek chciał zmienić los
W tej ciszy ujrzeć gesty życzliwości
Nie zdoła jej przerwać Nie zmieni chwili
Tej Pustki wśród innych
Tej obojętności
Wśród innych obojętności
Tej obojętności
Obojętności
Obojętności