Nie noszę makijażu, gdy boli
Wtedy chcę patrzeć w lustro i widzieć łzy
Nie uciekam przed sobą, choć czasem bym chciała
Cisza krzyczy głośniej niż wszystkie kłamstwa
Każda blizna to rozdział, nie wstyd
Miałam dno – teraz lecę wyżej niż sny
Byłam dla innych, zapominałam o sobie
A teraz piszę wersy, by wyleczyć swoje rany
Mówili: „Bądź grzeczna”, „Nie przeklinaj”, „Uśmiech”
Ale gdy krwawiłam – nikt nie widział, nikt nie pytał
Zamiast złota mam duszę z tytanu
Nie muszę świecić – wystarczy, że przetrwałam
[Refren – śpiewany, delikatny wokal z pogłosem]
Blizny… uczą mnie więcej niż słowa
Blizny… pokazują, kim jestem od nowa
Nie chowam ich, noszę jak trofea
Bo każda z nich… to dowód, że żyję
Blizny… niech bolą, ale niech będą
Prawdziwe jak ja – z sercem na rękawie
Nie chcę zapomnieć, nie chcę udawać
Te rany to mapa – i każda prowadziła mnie dalej
[Zwrotka 2]
Ludzie kochają tylko wersje wygodne
Ja jestem trudna, popękana, wolna
Nie wpisuję się w schemat, nie chcę być trendem
Wolę być sobą niż czyimś ideałem
W relacjach zostawili szkło
Ale teraz wiem, że ja to diament – nie szkło
Nie pękam od dotyku, pękam od ciszy
Od tych wszystkich nocy, co krzyczały mi w myśli
Piszę prawdę – nawet jeśli boli
Nie chcę być piękna, chcę być nie do złamania
A jeśli muszę cierpieć, by mówić za innych
To niech boli… byle miało znaczenie
[Refren – silniejszy wokal, więcej emocji]
Blizny… uczą mnie więcej niż ludzie
Blizny… prawdziwe, jak krzyk w ciszy
Nie maluję ich – zostawiam widoczne
Bo moje życie… nie jest już ukryte
Blizny… mam je wszędzie, ale to nic
Bo dzięki nim – wiem, kim jestem dziś
I nawet jeśli czasem wraca ból
To już nie jestem tą samą dziewczyną co wtedy
[Outro – spoken word, echo, intymny ton]
Nie pytaj, co mnie zraniło.
Zapytaj, co mnie uratowało.
Moje blizny nie są słabością.
Są śladami... że przeżyłam.