

Prompt / Lyrics
Zwrotka 1 Idę aleją gwiazd, ale gwiazdy tu gasną bez braw, na chodnikach masz twarze, co wczoraj krzyczały: „dam radę jak nikt z was”. Dziś milczą — presja, depresja, projekcja porażek na dniach, ja też mam to w klatce, jak kamień pod mostkiem, co wbija się w każdy mój wdech i mój plan. Mam w sobie ten konflikt — ambicja kontra strach i bezsens, gdy jedna część krzyczy „napierdalaj”, druga mówi „to nie ma już ręce i nóg, więc przestań”. Na ustach mam ogień, w gardle mam beton i żal, bo ile razy mam wstawać, gdy życie mi mówi: „to nie twoja gra”? I nie mów mi „będzie dobrze”, bo byłem tam, gdzie nie ma już „lepiej”, gdzie każdy dzień to jest walka, a noc to jest echo, co wbija się głębiej. Gdzie ludzie się śmieją, a w środku się kruszą jak szkło, i każdy chce dotknąć tych świateł, lecz mało kto mówi, co kosztuje ten blask i ten show. Bo tu nie ma miejsca na słabych — tu zjada cię własny cień, tu każdy twój ruch jest oceną, a każdy upadek to mem. A ja mam dość udawania, że wszystko jest kurwa okej, bo czuję, jak pękam od środka, a dalej mam robić ten jebany wejść. Refren Aleją gwiazd — idę sam pośród świateł i cieni, każdy chce błyszczeć, lecz mało kto mówi, jak bardzo to zmieni. Aleją gwiazd — gdzie marzenia się ścierają z ceną, i nie wiesz, czy idziesz po sukces, czy właśnie po własne piekło. Aleją gwiazd — każdy krok to balans na linie, między tym, kim jesteś naprawdę, a tym, kim chcą, żebyś był na scenie. Aleją gwiazd — powiedz, ile to warte, gdy gubisz siebie po drodze, a tłum dalej krzyczy, że jesteś coś wart? Zwrotka 2 Mam w głowie te wersy jak pociski — precyzja, agresja i gniew, bo jeśli nie wyrzucę tego z siebie, to rozsadzi mnie od środka ten stres. Tu każdy chce być kimś, każdy chce wejść na ten piedestał, ale mało kto powie, jak bardzo się zgubił, gdy w końcu tam dostał. Widziałem te twarze za kulisą — makijaż, uśmiech i syf, gdzie za każdym sukcesem jest historia, której nie wrzucisz na klip. Gdzie każdy ma blizny, lecz zakrywa je złotem i szkłem, a potem się dziwi, że lustro nie pokazuje już tego, kim był kiedyś, a kim jest. I powiedz mi — ile jesteś w stanie oddać za ten moment, gdy tłum krzyczy twoje imię, a ty już nie czujesz emocji, tylko program? Ile warte są lajki, gdy w środku masz ciszę jak grób? I ile razy jeszcze powiesz „jest okej”, gdy czujesz, że tracisz już grunt? Bo ja nie chcę być tylko cieniem na tej jebanej alei, nie chcę się zgubić w pogoni za czymś, co i tak mnie nie zbawi. Chcę czuć każdy wers, każdą ranę, każdy oddech i sens, bo jeśli mam świecić, to światłem, a nie odbiciem czyichś łez. Refren Aleją gwiazd — idę sam pośród świateł i cieni, każdy chce błyszczeć, lecz mało kto mówi, jak bardzo to zmieni. Aleją gwiazd — gdzie marzenia się ścierają z ceną, i nie wiesz, czy idziesz po sukces, czy właśnie po własne piekło. Zwrotka 3 Więc stoję na środku tej drogi, gdzie światła oślepiają wzrok, gdzie każdy chce być nieśmiertelny, a boi się spojrzeć w swój własny mrok. Mam w sobie ten ogień i pytanie, c
Tags
Eminem flow, slow beat, emotional beat, hard vokal agressiv styl motivation summer Vibe, rap, hip hop
3:31
No
3/17/2026