Oliwia w klasie siedzi, [pauza] jebana szkoła znów ją wkurwia,
Pani od polskiego pali jak komin, [pauza] dym jakby jarzyła stary grat, no kurwa, co za chwila!
Gadam serio, każda lekcja to jak walka z dupą, [pauza] jebany dramat,
Ta baba śmierdzi papierosem jakby wciągała cały hurt od kumata.
Oliwia myśli: [pauza] „Kurwa, daj mi spokój, bo zaraz jebnę zawał”,
Pani gada w kółko o Sienkiewiczu, [pauza] a w powietrzu jest smród jak po gównianej szmatach.
Ludzie, serio, jak ona w ogóle uczy, [pauza] skoro śmierdzi jak z piekła?
A Oliwia? [pauza] Ona marzy, żeby jebnąć to wszystko i uciec z tej szkolnej zjeby.
„Polski to pierdolony koszmar, [pauza] z tą babą się nie da wytrzymać,” — mówi,
A pani znów odjebała, [pauza] pali i pali, jakby miała z dupy wypalić cały świat.
Oliwia słucha, myśli: [pauza] „No kurwa, zajebisty numer,
Chciałbym mieć spokój, [pauza] a nie słuchać tych jebanych bzdur, co jebią jak dzikie zwierzę.”
Ale kurwa, jak tu wytrzymać [pauza] z tą szkołą i panią co pali jak smok?
Oliwia rzuca wzrokiem, [pauza] chce wyjść, ale kurwa, musi jeszcze wytrzymać rok.
Takie życie, jebane szkolne piekło, [pauza] co dzień dym i jebane zadymy,
Ale Oliwia? [pauza] Ona wie, że w końcu jebnie ten system, zrobi swoje, pierdolimy!