Straciłem ojca, to był cios jak grad,
W sercu pustka, a w głowie tylko ból i żal.
Palenie marihuany, to jego sposób na świat,
Uciekał w dym, choć wiedział, że to nie jest łatwy szlak.
Mama walczy z butelką, codziennie z nią bitwa,
Alkohol jak cień, co zabiera jej siły i sny.
Widzę ją słabą, choć kiedyś była silna,
Teraz w jej oczach tylko mgła i chwile bez tchu.
Refren:
To życie nie jest łatwe, gdy bliscy toną w mroku,
Gdzieś między dymem a butelką, szukam swojego kroku.
Siostra też walczy, z alkoholem wciąż gra,
W rodzinie burza, a ja próbuję znaleźć spokój tam.
Zwrotka 2:
Siostra moja, bratnia dusza, lecz też w pułapce,
Alkohol ją trzyma, jak kajdany na ręce.
Chciałbym pomóc, ale czasem brak mi sił,
Bo każdy dzień to walka, której nikt nie widzi.
W domu cisza krzyczy, a serce pęka w pół,
Każdy z nas ma swoje demony, swój własny ból.
Nie chcę się poddać, choć czasem jest ciężko,
Bo wiem, że miłość może być lekarstwem na wszystko.
Refren:
To życie nie jest łatwe, gdy bliscy toną w mroku,
Gdzieś między dymem a butelką, szukam swojego kroku.
Siostra też walczy, z alkoholem wciąż gra,
W rodzinie burza, a ja próbuję znaleźć spokój tam.
Outro:
Nie oceniam, bo każdy ma swoją historię,
Ale chcę wierzyć, że znajdziemy wyjście z tej mglistej chmury.
Bo nawet w ciemności, gdzie ból się rodzi,
Jest nadzieja, która w sercu cicho się rodzi