Słyszeliście rozmowę anioła z diabłem?
Ja słyszałam... a może tylko mi się wydawało.
Jednak to było tak realne, że mogę powiedzieć śmiało:
Diabeł czy anioł – oni mieszkają w nas.
A Więc...
Siedzieli naprzeciw, mierzyli się wzrokiem,
A w tle zegar tykał miarowo, zabijając ich czas.
Diabeł – głosem chropowatym powiedział;
„Daj spokój, kolego” – tak mruknął do szklanki
„Te twoje skrzydła są już rzadkie i brudne.
Ciągle im obiecujesz te piękne poranki,
A życie jest proste, choć bywa okrutne.
Chodź ze mną na dół, tam nikt nie udaje,
Że kocha bliźniego, gdy żołądek mu ściska.
Tam przynajmniej kłamstwo jest w prawdę ubrane
I nikt nie buduje nieba na zgliszczach!”
Anioł uśmiechnął się ironicznie, westchnął ciężko, poprawił aureolę,
z lekka zmatowiałą od klubowego smogu.
„Ty zawsze, mój bracie, wybierasz tę rolę,
By szukać zadry w każdym moim kroku.
Prawda jest brudna? Owszem, bywa taka.
Ale w tym błocie wciąż rodzi się światło.
Łatwo jest zerwać skrzydła dla dzieciaka,
Ale żyć z nimi w tym syfie... to nie jest tak łatwo.”
Bo w każdym z nas bije to samo serce –
Na pół rozdarte, pęknięte bywa nieraz
Anioł chce wznieść się, diabeł rwie w podzięce,
A my pośrodku – w ich wiecznych podszeptach
To taniec na linie, to ogień i lód,
To szukanie prawdy przez kłamstw gęsty smród! Kłamst...gęsty smród
To wygranie z ciemnością, by iść swoją drogą
Tam gdzie kroki diabła iść z nami nie mogą
Nie nie nie mogą
Diabeł zaśmiał się głośno, aż barman nagle zadrżał,
„Spójrz na nich, aniele, na tych bożych synów.
W dzień szepczą pacierz, w nocy – krew i mara,
Są mistrzami w kryciu swych najgorszych czynów!
Dajesz im miłość? Oni zamienią ją na dolara
Dajesz im wolność? Oni zbiją dla ciebie klatkę.
Jesteś tylko cieniem w ich wiecznej walce"
Anioł nie krzyczał. Nie nie
Wyciągnął tylko rękę,
Pokazał na blizny, które miał na dłoniach.
„Znam ich, mój bracie. Znam każdą ich mękę,
Widziałem ich w górze i widziałem w dołach.
Są słabi? Są tacy. Ale w tym szaleństwie
Potrafią wybaczyć, gdy świat już nie zdoła
To właśnie jest ogień, choćby rozpalony w męcę
Tego żaden diabeł nigdy nie pokona"
Wstali od stołu, zniknęli we mgle,
Zostawiając na blacie dwa puste kieliszki.
A ja wciąż tu siedzę i sama już nie wiem...
Czy to był tylko sen? Czy prawdy mojej błyski?
Pamiętajcie jednak, gdy idziecie przez czas:
Anioł i diabeł... to wszystko jest w nas.
Zdecydowanie...tak! Zdecydowanie
To wszystko jest w nas. Jest w nas!
Bo w każdym z nas bije to samo serce –
Na pół rozdarte, pęknięte bywa nieraz
Anioł chce wznieść się, diabeł rwie w podzięce,
A my pośrodku – w ich wiecznych podszeptach
To taniec na linie, to ogień i lód,
To szukanie prawdy przez kłamstw gęsty smród! Kłamst...gęsty smród
To wygranie z ciemnością, by iść swoją drogą
Tam gdzie kroki diabła iść z nami nie mogą
Nie nie nie mogą
Nie mogą nie nie nie mogą
Nie