[Verse 1]
Wszystko cichnie,
Noce są najgorsze,
Szukam Cię obok,
Nie ma Cię przy mnie.
Czy świat o nas zapomniał?
A może los z nas drwi?Przecież tu byłeś, jeszcze wczoraj, otulałeś mnie ciepłem swoich ramion…
[Chorus]
Dziś czuję już tylko ból,
Dziś czuję już tylko pustkę, która nie odejdzie,
Ta noc jest trudna,
Trudniejsza od tamtej kiedyś,
skończył się mój czas…
Czuję Twój zapach, widzę Cię we śnie,
Tak bardzo wierzyłam, że nigdy nie odejdziesz…
[Verse 2]
Walka o rację, nad którą stworzyłeś swoją własną narrację,
To ona mi Cię zabrała,
Cios w serce zadała,
Bym sama w smutku tutaj została.
Nasze Marzenia porwał huragan,
Nasze plany zalało tsunami żalu,
A ja tu czekam z nadzieją, że obudzę się z tego koszmaru i pech zmieni kierunek radaru.
[Chorus]
Dziś czuję już tylko ból,
Dziś czuję już tylko pustkę, która nie odejdzie,
Ta noc jest trudna,
Trudniejsza od tamtej kiedyś,
skończył się mój czas…
Czuję Twój zapach, widzę Cię we śnie,
Tak bardzo wierzyłam, że nigdy nie odejdziesz…
[Bridge]
Powiedz ile jeszcze cierpienia na mnie czeka?
Tułam się po tym mieście jak cień człowieka.
Nie widzę już celu, nie widzę niczego- bez Ciebie jest ciężko, tak bardzo tęsknię,
Tak bardzo mi Cię brakuje.
Nasze miejsca są moimi stacjami projekcji wspomnień, tracę ostrość - wszystko się rozmywa, tracę wzrok, łzy spływają po policzkach, nie mogę oddychać…
[Chorus]
Dziś czuję już tylko ból,
Dziś czuję już tylko pustkę, która nie odejdzie,
Ta noc jest trudna,
Trudniejsza od tamtej kiedyś,
skończył się mój czas…
Czuję Twój zapach, widzę Cię we śnie,
Tak bardzo wierzyłam, że nigdy nie odejdziesz…
[Verse 3]
Mijają dni, mijają tygodnie czy beze mnie Ci wygodnie?
Mówi się, że jeśli coś kochasz to puść to wolno, jeśli do Ciebie wróci jest Twoje, jeśli nie , nigdy Twoje nie było…
Wróciłam, nie chciałam Cię więcej tracić, walczyłam…
Podarowałeś mi najpiękniejsze chwile w życiu przez ostatnie miesiące, dziękuję Ci za obecność, za miłość. Mieliśmy zbudować nowy dojrzały fundament od nowa, lecz nie uwierzyłeś w moje słowa…
[echo]
Dziś czuję już tylko ból i nie widzę nic więcej poza tą czernią i pustką, która nie odejdzie.