(surowy uliczny rap / tempo: 85–90 BPM / styl: ciemny, trap z pianinem)
---
[Zwrotka 1]
Nie chcę żyć, pierdolę to gówno,
codziennie budzę się z ciężarem, jakby ktoś mnie kurwa dławił liną.
Wszystko jebie, wszystko boli,
niby oddycham, ale w środku czuję się jak trup po coli.
Ojciec chory – leży, nie mówi już nic,
a ja mam w głowie, że pewnie ja zgasnę przed nim.
Jadę nocą, silnik wyje jak ja,
a myśli pędzą szybciej niż jebany radar.
Nie pytaj co u mnie – mam w chuj dość,
śmierć mnie woła przez szybę, kusi mnie ten głos.
Nie mam już siły grać tej farsy,
każdy jebany dzień to jakby mi duszę ktoś wycinał piłą z łapy.
---
[Refren]
Chcę śmierci, kurwa, bo życie mnie jebie,
jadę za szybko – niech mnie rozjeba, niech wylecę w niebie.
Ale stary jest w domu, i tylko on mnie trzyma,
bo jak go zostawię sam – to zgasnę, a nie wybaczę sobie skurwysyna.
Za dużo w środku, za mało spokoju,
wszystko się wali, a ja lecę po swoje w pieprzonym konwoju.
Nie chcę nic, nie chcę pomocy,
chcę zamknąć oczy… i nie wracać do tej nocy.
---
[Zwrotka 2]
W lusterku tylko światła i mój cień,
morda uśmiechnięta na Insta, a w środku jebany lęk.
Mam dość, serio, nie ściemniam,
gdybym miała wybór – dawno wjechałabym w drzewo bez hamulca.
Zgrywam twardą, ale twardość już pęka,
każda kolejna łza smakuje jak benzyna.
Ten świat mnie nie rozumie, pierdolą mnie ludzie,
oni widzą tylko twarz – nie wiedzą co w duszy, kurwa, siedzi w trumnie.
Mam chore serce, nie przez lekarzy,
tylko przez tych skurwysynów, co obiecywali, że nie porzucą, a zostali w kałuży.
Teraz tylko asfalt mnie trzyma przy życiu,
bo jak stanę, to się rozsypię – jak szkło po cichu.
---
[Refren]
Chcę śmierci, kurwa, bo życie mnie jebie,
jadę za szybko – niech mnie rozjeba, niech wylecę w niebie.
Ale stary jest w domu, i tylko on mnie trzyma,
bo jak go zostawię sam – to zgasnę, a nie wybaczę sobie skurwysyna.
Za dużo w środku, za mało spokoju,
wszystko się wali, a ja lecę po swoje w pieprzonym konwoju.
Nie chcę nic, nie chcę pomocy,
chcę zamknąć oczy… i nie wracać do tej nocy.
---
[Outro – szeptem, bez beatu]
Jak coś mi się stanie…
Nie płaczcie.
Po prostu powiedzcie tacie,
że go kochałam…
I próbowałam.
Ale życie nie było dla mnie… kurwa, nie było.
---