Mój zeszyt leży na biurku
Już dawno nic nie jest w nim pisane
Obietnica ciągłej ambicji
Na szczyt się wzniosę możliwości
Podobnie sztaluga i farby
Leżą w kącie zapomniane
Powiedzcie mi anioły czy jak słoma się palę
Czy nie doceniam osiągnięć własnych
Niedługo dołączę
Mam za sobą większe pół
Nawet wielka matematyka
Nie zna końca liczby pi
Niedługo dołączę
Mam za sobą większe pół
Czy życie jeszcze mnie kocha
Czy może życie zbrzydło mi
Krokiem chwiejnym wpadam w pięciolinię
Uderzam czołem w ćwierćnutę
Może w końcu zrobię to teraz
A może za minutę
Tak bardzo chcę żeby przyszło
Ale jakoś nie przychodzi
Rzeknijcie niebiosa czy jak ćma w ogień lecę
Czy nie widzę że pływam jak ryba w rzece
Niedługo dołączę
Mam za sobą większe pół
Nawet wielka matematyka
Nie zna końca liczby pi
Niedługo dołączę
Mam za sobą większe pół
Czy życie jeszcze mnie kocha
Czy może życie zbrzydło mi
Rozciągam się ale tylko w myślach
Tam podnoszę prawdziwe ciężary
Biegnę maraton biegnę na oślep
Pędzę choć nie ruszam nogami
Spływam po szybie jak kropla deszczu
Upływa mi życie bez jednego westchnienia
Powiedzcie mi anioły czy dość już zrobiłem
Czy winny jestem że Bóg stworzył lenia
Niedługo dołączę
Mam za sobą większe pół
Nawet wielka matematyka
Nie zna końca liczby pi
Niedługo dołączę
Mam za sobą większe pół
Czy życie jeszcze mnie kocha
Czy może życie zbrzydło mi
Niedługo dołączę
Mam za sobą większe pół
Nawet wielka matematyka
Nie zna końca liczby pi
Niedługo dołączę
Mam za sobą większe pół
Czy życie jeszcze mnie kocha
Czy może życie zbrzydło mi