W ten kwietniowy poniedziałek
Podszedłem do twych drzwi
Jakie wino pijesz dzisiaj
Proszę powiedz mi
Oczywiście że najtańsze
Pozwól zgadnąć smak
Jaki kolor i aromat
Lubię słuchać tak
W uszach lengnie się ponownie
Złej królowej rój
Z grawitacją znowu przyjdzie
toczyć wielki bój
Lecz nie ściska nic tak mocno
I o ścianę nie telepie
Jak kolejne cen podwyżki
W łosiedlowym sklepie
Długo szedłem polną drogą
Sklep tam stoi na zakręcie
Ale znowu jest za drogo
Nic z tego nie będzie
A ja przecież chcę
Tylko napić się
Nie jest wcale moją winą
Że ja kocham tanie wino
Kawa pełna soli
Posłodzona jajecznica
Do podtarcia został
Tylko skarb kibica
I tak z wolna wstając z kibla
Łapie się za głowę
Chodzi za mną dzisiaj
Wino truskawkowe
Lecz najlepsze takie
Jest swojej roboty
Produkuje taka jedna
Co dokarmia koty
Chyba do niej pójdę
Uśmiechnę się, pośmieje
Może da całusa
A może szklankę wleje
Na nic wszelkie me starania
Popełniłem błąd
Wszyscy mają mnie za drania
Nie wiadomo skąd
A ja przecież chcę
Tylko napić się
Nie jest wcale moją winą
Że ja kocham tanie wino
Mówią że picie to jest
Przeklęte błędne koło
Lecz jak do tej pory jakoś
Jest mi całkiem z nim wesoło
Mówią mi że śmierdzę
Że popsują mi się kości
Ale słyszałem że koło
To wielki krok ludzkości
Długo szedłem polną drogą
Sklep tam stoi na zakręcie
Ale znowu jest za drogo
Nic z tego nie będzie
A ja przecież chcę
Tylko napić się
Nie jest wcale moją winą
Że ja kocham tanie wino
Na nic wszelkie me starania
Popełniłem błąd
Wszyscy mają mnie za drania
Nie wiadomo skąd
A ja przecież chcę
Tylko napić się
Nie jest wcale moją winą
Że ja kocham tanie wino