Co robić gdy czuje się niemoc
Gdy los stoi na skraju zboczy
Gdy w oczy zagląda ciemność
Mrok do przepaści pchający
Ten Mrok mrok
Ku przepaści pchający
Czy ulec mu i skoczyć?
Czy jednak nadziei się chwycić
Bo przecież los jest przewrotny
łez teraz nie będzie liczyć
Nie nie nie
Nie będzie
Nie będzie liczyć
Nie będzie
Może zanim się pójdzie
By runąć w głuchą ciemność
Usłyszy się w morza szumie
Słów chcących zabrać tą niemoc
Bo fale bijące o skały
Liżące ściany skalistego wzgórza
Chcą byś się stał wytrwały
By nie dopadła cię mroku pokusa
Nie nie nie
By nie dopadła cię
Nie dopadła
Mroku pokusa
Bo to co teraz jest złe
Co zdaje się nie do uleczenia
Jest tylko - jedną złą chwilą
Złym snem człowieka istnienia
Złym złym snem Człowieka istnienia
Tą burzą co niszczy myśli
Spokój zamienia w chaos
Byś piekło sam sobie wyśnił
By cię paliło i by bolało
By cię paliło i bolało
Paliło paliło i bolało
Słyszysz te głosy?
Czujesz wiatr głaszczący skały?
On szepcze do ciebie On mówi on
On chce byś stał się silny i wytrwały
Nie szukaj więc odpowiedzi w mroku
On zakłamane ma zawsze myśli
Łzy teraz chce dać ci w oku
Byś swą nadzieję mógł na zawsze zniszczyć
Byś mógł nadzieję zniszczyć
Bo tylko twej duszy serce
Może cię z niego uleczyć
Byś zaczął więcej widzieć
Byś przestał się kaleczyć
Przestał przestał się kaleczyć
Byś Przestał się kaleczyć
Widzę jak walczysz z mrokiem
On chce cię pchnąć w nieznane
Byś stał się niewidzialny
By twe serce było rozedrgane
Lecz twoja nadzieja się pali
Ogień jej - w mroku nie blaknie
Choć chciałeś -w proch się zamienić
Swą drogę widzisz już jaśniej
Drogę widzisz jaśniej
Widzisz widzisz jaśniej
Swą drogę Widzisz jaśniej
Bo to co teraz jest złe
Co zdaje się nie do uleczenia
Jest tylko - jedną złą chwilą
Złym snem człowieka istnienia
Złym złym snem Człowieka istnienia
Tą burzą co niszczy myśli
Spokój zamienia w chaos
Byś piekło sam sobie wyśnił
By cię paliło i by bolało
By cię paliło i bolało
Paliło paliło i bolało
Lecz
Noc kiedyś zmierza do końca
I mrok swój możesz pożegnać
By poczuć ten promień słońca
Z nadzieją na jutro znów czekać
Bo każdy początek to koniec
On rodzi się z czegoś martwego
Z tego co było ci znane
Lecz zbudowane ze złego
I kiedy ujrzysz już słońce
Deszcz zmyje bruzdy przeszłości
Odejdziesz od losów tych znanych
Z nadzieją ku własnej miłości
Z nadzieją nadzieją
Ku własnej własnej miłości
Własnej miłości
Ku własnej miłości
Własnej miłości
Własnej własnej miłości
Miłości