[Intro (Niepokój, sterylność - Dźwięk włączanego kineskopu, wysoki pisk przechodzący w bas)]
[Verse 1 (Samotność - Tylko bas i minimalistyczny rytm "tętna")]
Zimny neon tnie powietrze na pół
W szklanej klatce, gdzieś na piętrze stu
Moje miasto to płonący stóg
A ja karmię ten błękitny kurz
W lustrach ekranów odbija się lęk
Ktoś znów napisał, że skończył się bieg
Wszystkie profile, tysiące tych twarzy
Patrzą na mnie, gdy próbuję marzyć.
[Chorus (Furia, dramat - Ściana dźwięku, przesterowane gitary zmieszane z syntezatorami)]
Algorytm i ja – dwa obce światy
On karmi mnie szkłem, ja daję mu daty
Zamyka mi usta, gdy chcę głośno wyć
Uczy mnie kłamać, uczy jak nie być!
W tym wielkim serwerze, w tej matni ze snu
Zostało nas dwoje – ja i ten chłód!
[Verse 2]
Przewijam życie, klatka po klatce
Pusta waluta w spoconej garści
Mój krzyk jest tylko powiadomieniem
Które uciszysz jednym dotknięciem
On zna mój oddech, on mierzy mój puls
Zanim pomyślę – on podaje nóż
Wirtualny spektakl, oklaski bez dłoni
Biegnę przed siebie, lecz nikt mnie nie goni.
[Bridge (Szeptem, narastający niepokój) (Paranoja - Kakofonia nakładających się głosów i przyspieszający rytm serca)]
Zero, jeden... zero, jeden...
Czy jeszcze jestem człowiekiem?
Wyrwij mi kable! Zgaś to światło!
Uciec stąd wcale nie będzie tak łatwo...
[Chorus (Furia, dramat - Ściana dźwięku, przesterowane gitary zmieszane z syntezatorami)]
Algorytm i ja – dwa obce światy
On karmi mnie szkłem, ja daję mu daty
Zamyka mi usta, gdy chcę głośno wyć
Uczy mnie kłamać, uczy jak nie być!
W tym wielkim serwerze, w tej matni ze snu
Zostało nas dwoje – ja i ten chłód!
[Outro (Rezygnacja Nagłe ucięcie muzyki, zostaje tylko dźwięk statycznego szumu - white noise)]
Ja i on...
Tylko ja i on...
Wyloguj mnie...
Zanim zniknę stąd.