[Verse 1]
Im więcej Ciebie, tym mniej
światła noszę ja w sobie.
Bez Ciebie cztery jest pięć,
orła cień gryzie mnie w nogę.
Dzisiaj niebo płacze deszczem,
tyle słońca w całym city.
Chcę oglądać twoje uda,
jutro będę niewyżyty.
[Ref.]
Bo do tańca trzeba walca,
a do mambo trzeba Rambo,
do fokstrota trzeba kota,
a do jazzu trzeba gazu.
[Verse 2]
Kochać to nie znaczy zawsze
i nie znaczy też to samo.
Zwykle w ogóle nic nie znaczy,
ale potem jest tak samo.
Bo są ludzie i są serca,
jak powiedział mi morderca.
Są też zgłoski i są słowa,
jak powiedział mi niemowa.
[Ref.]
Bo do tańca trzeba walca,
a do mambo trzeba Rambo,
do fokstrota trzeba kota,
a do jazzu trzeba gazu.
[Verse 3]
Nie ruszaj mnie, bo powiem mamie,
ona ma siłę, pomyśl, jak wielką.
Konika na biegunach
zabiła mi butelką.
Prawie wzięłaś mnie do nieba,
prawie w dotyk mnie zaklęłaś.
Wszystko może się wydarzyć
tylko więcej za mną nie łaź.
Zróbmy więc prywatkę
aż do białych myszek.
Cała jestem zakręcona,
bo dostałam skrętu kiszek.
Wszyscy razem w jednym rytmie,
niech sąsiedzi walą w drzwi.
Jestem twoim ideałem,
moim jest Bruce Lee!