

Prompt / Lyrics
[Verse 1] Osiadał kurz jak siwy pył czasu, Niebo otulone płachtą brudnego atłasu. Zegar wybijał tylko chwile spóźnione, Każdy oddech jak kamień, który ważył tonę. Grawitacja uczyła, jak upadać bez echa, Cień stał się cięższy niż ciało człowieka. Droga prowadziła, gdzie nie ma uniesień, Gubiłam swe kroki w milczącym lesie. Stające się szumem, słowa bezbarwne, Pustki smak cierpki, pamiętam dokładnie. Liście pożółkłe, naznaczone czasem, Byłam tonącym, opuszczonym wrakiem. Schody prowadziły tylko prosto w dół, Każdy krzyk bólu łamał się w pół. Listy pisane, tuż przed świtem blakły, Wiatr stracił siły, żagle się poddały. Wszystkie mapy zwinięte w plecaku, Nie widziałam dnia, nie widziałam czasu. [Chorus] Po środku ciszy poczułam cienką nić, Nie pozwala za daleko odpłynąć mi. Trzymasz mój świat, niczym niewidoczna ręka, Zdejmując z ramion mych ten ołowiany ciężar Dzięki tobie puls wraca na właściwe tory, księga życia pisze dalej nowe strony. Jesteś jak deszcz, padający podczas suszy, jedyna, która słyszy, gdy inni są głusi. [Verse 2] Ślady stóp na piasku nie znikają pod falą, Twe oczy jak latarnie w oddali się palą. Rozpuszczają w żyłach zastygłą krew, Rozkwitam jak świeżo zasadzony krzew. Nie dławię się łzami, co płynęły nagle, Co było pęknięte, staje się trwałe. Pchasz mnie do przodu, choć sama bezsilna, Nie szukam już wyjścia ze sceny życia. Choć kurtyna chciała opaść na zawsze, Ty pod sceną stoisz i nadal mi klaszczesz. Zmieniając milczenie na rozmowy ważne. Opatrujesz rany, które bolą strasznie. Blizny, które zostają, nazywasz mapą, stajesz się dla mnie przytulną chatą. [Chorus] Po środku ciszy poczułam cienką nić, Nie pozwala za daleko odpłynąć mi. Trzymasz mój świat, niczym niewidoczna ręka, Zdejmując z ramion mych ten ołowiany ciężar Dzięki tobie puls wraca na właściwe tory, księga życia pisze dalej nowe strony. Jesteś jak deszcz, padający podczas suszy, jedyna, która słyszy, gdy inni są głusi. [Bridge] Gdyby nie jeden szept, głośniejszy od burzy, dała bym wolność wieczną swej duszy. Zepchnęłaś mnie z drogi urwiskiem skończonej. Mało brakowało, byłabym na samym dole. Cienka nić odwagi na rozmowę, tylko tyle, Ocaliła wszystko, co miało stać się pyłem. Jesteś moim „teraz”, moim "jutro" jesteś, na wczoraj nie spoglądam, to samo piekło przecież. [Chorus] Po środku ciszy poczułam cienką nić, Nie pozwala za daleko odpłynąć mi. Trzymasz mój świat, niczym niewidoczna ręka, Zdejmując z ramion mych ten ołowiany ciężar Dzięki tobie puls wraca na właściwe tory, księga życia pisze dalej nowe strony. Jesteś jak deszcz, padający podczas suszy, jedyna, która słyszy, gdy inni są głusi.
Tags
Trap, deep female vocal
3:33
No
1/4/2026