Słyszysz Ja słyszę ciągle słyszę
Jak śpiewają zmieniając w melodię tą ciszę
Ich śpiew unosi się daleko z wiatrem
Gdzieś Ponad obłokami
ponad górami i ponad sosnowym lasem Słyszysz
Cisza błoga w koncert przemieniona
Tak subtelna z natury ułożona
Płyniesz z nią w jej objęcia nurkujesz
Czujesz ją czujesz ciągle ciągle czujesz
Oddychasz wraz z nią każdą tkanką każdą rosy łzą rosy rosy łzą
Każdym spojrzeniem i każdym swobodnyn westchnieniem
Łączysz się z nią Ona jest twoim ukojeniem
Jest twoim ukojeniem ukojeniem jest
I pływasz w niej tak pływasz i pływasz
I nie chcesz od niej odejść nie nie chcesz
Chcesz z nią obcować chcesz z nią przebywać
Ta natura jej cisza spokój to wspólne istnienie
Ten śpiew ptaków ich melodia dająca myślom ukojenie
I ten wiatr wśród niej witający ze słońcem nadchodzący dzień
I choć biegną dni upływają miesiące
Jej dotyki głosy i oddechy nadal są kojące
Przebywasz w nich oddychasz nimi oddychasz relaksujesz się relaksujesz
Spojrzeniem i dotykiem istotę natury czujesz i tak próbujesz
Próbujesz uchwycić to co jest nieuchwycone
Co z wiatrem uleciało w te chmury zamglone
Co jest razem z tobą choć tego nie widać
Co daje ci ukojenie spokojem oddychasz
Spokojem oddychasz oddychasz spokojem
Ona jest tobą ty jesteś nią
Jej każdym oddechem liściem i łzą
Jej oddechem liściem i łzą
I każdym obłokiem choćby czernią zakrył niebo
Z nim się unosisz swobodnie ponad ziemią
Ponad ziemią tak swobodnie ponad ponad ziemią
I śpiewem ptaków również nieraz bywasz
Gdy często lub stale wśród ich śpiewu przebywasz
Gdy się okrywasz ich zwiewną melodią
I gdy oddajesz się śpiewu ich słowom
Czujesz To ona Twoja natura twoja ziemia
To ona cię przytula w uczuciach tak stała i niezmienna
To ona stale cię karmi i daje schronienie
I leczy to co cię boli by przynieść ukojenie
To ona wśród wielu kolorów świata każdą porę roku ubiorami przeplata
Zakłada na potrzebę dnia i nocy
Złote promienie słońca lub gwiazdy świecące warkoczy
I zmienia ubiór z nadejściem kolejnej pory roku
Nie potrafi być szara nudna modzie dotrzymuje kroku
Nie wiem czy jest piękniejsza gdy w biel jest zimą ubrana
Czy gdy jesienią lśni czerwienią i złotem od samego rana
A może jednak bardziej piękna jest wczesną wiosną
Gdy wszystko zaczyna wzrastać pięknie wokół rosnąć
I latem jeszcze tylko kapelusz z kwiatami zakłada
By ubiór ten jej wiosenny bardziej jeszcze przyozdabiać
Widzisz jak słońce wschodzi dla ciebie
Widzisz jak gwiazdy są tylko twoje
Czujesz ten spokój w tych ptaków śpiewie
Gdy tak śpiewają wraz z wiatrów słowem
Zostań w tym nurcie niech niesie cię fala
Niech lęk i pośpiech odpłyną gdzieś w dal
Gdzieś w dal odpłyną, gdzieś w dal daleko
Za górę wysoką za srebrzystą rzekę
Bo jesteś częścią tej wielkiej całości
Wpleciony w rytm ziemi w jej szept łagodności
Odnajdziesz tu siebie swą własną swobodę
I kiedy zamkniesz zmęczone powieki
Usłyszysz ten koncert, co trwa całe wieki
On trwa w tobie stale, on płynie w twej krwi
To serce natury w tobie ono brzmi
Jesteś jego częścią Cisza I ty