[Verse 1]
W pokoju pełnym światłowodów
Szukam choć kropli chłodu
Mój awatar tańczy na szkle
Gdzieś tam, gdzie nie ma już mnie
Znowu scrolluję ten różowy pył
Tyle obietnic, a brakuje sił
Każdy post to mały, szklany dom
W którym na niby żyć każą nam.
[Chorus]
Różowa kula, neonowy blask
Zamyka nas w bańkach, zatrzymuje czas
Kręcimy się w kółko, gubiąc swój ślad
W tym cyfrowym lustrze pęka nasz świat!
Ooo, różowa kula... nie daje spać.
[Verse 2]
Zmieniam filtry, by ukryć swój strach
Buduję życie na kruchych kłamstwach
Ktoś mi obiecał, że będę kimś
Jeśli dopiszę do bajki swój rym
Ale ten róż to tylko jasny dym
W którym powoli staję się nikim
Gdzie jest ten dotyk, gdzie tamten dreszcz?
Został tylko powiadomień deszcz.
[Bridge (Muzyka zwalnia, zostaje tylko eteryczny, przestrzenny syntezator)]
Pękasz... powoli...
To kłamstwo nie boli?
Wypuść mnie z klatki tych jasnych barw
Chcę poczuć bicie prawdziwych serc...
[Outro (Potężne, symfoniczne uderzenie – jak pękające szkło)]
Różowa kula!
Rozbijam ją!
Chcę widzieć noc...
Chcę widzieć mrok...
Prawdziwy mrok.