(Zwrotka 1)
Dzisiaj w lustrze widzę twarz, której dawno nie ma
Ten sam zarys szczęki, ta sama smuga cienia
Licznik dobił do mety, do tej samej kreski
Mam tyle samo lat – to scenariusz niebieski?
Kiedyś byłeś dla mnie tylko groźną postacią
Dziś jesteś wspomnieniem, za którym serce płacze
Dzielił nas mur, którego nie chciałem zburzyć
Wolałem w swoim bóncie, w swoim gniewie się kurczyć.
(Refren)
Przepraszam za ciszę, co między nami stała
Za krew, która w żyłach zbyt mocno wrzała
Rak zabrał Ci oddech, ja zabrałem nam czas
Dziś niosę Twój wiek, ale niosę go jak głaz
Czy słyszysz mnie tam? Czy wybaczyć mi zdołasz?
Że nie byłem „kumplem”, gdy mogłeś mnie zawołać
Dziś jestem jak Ty – w tym samym punkcie drogi
Tylko lęk w moich butach jest tak bardzo srogi.
(Zwrotka 2)
Byliśmy obok, jak dwa obce kraje
Dziś dopiero widzę, jak wiele Ci przyznaję
Wtedy miałem pretensje o cały ten świat
O każdy Twój błąd, o każdy Twój ślad
Nie potrafiłem rozmawiać, nie umiałem słuchać
Wolałem w swym bóncie jak płomień wybuchać
Choroba przyszła nagle, skradła resztę dni
Zostawiła pytania i zatrzaśnięte drzwi.
(Refren)
Przepraszam za ciszę, co między nami stała
Za krew, która w żyłach zbyt mocno wrzała
Rak zabrał Ci oddech, ja zabrałem nam czas
Dziś niosę Twój wiek, ale niosę go jak głaz
Czy słyszysz mnie tam? Czy wybaczyć mi zdołasz?
Że nie byłem „kumplem”, gdy mogłeś mnie zawołać
Dziś jestem jak Ty – w tym samym punkcie drogi
Tylko lęk w moich butach jest tak bardzo srogi.
(Bridge)
Gdybym mógł choć na chwilę cofnąć wskazówki
Nie byłoby dumy, nie byłoby wymówki
Usiadłbym obok, zapytał: „Jak mija Ci dzień?”
Zamiast uciekać od Ciebie jak własny Twój cień
Mamo, tato – teraz wiem, jak to jest
Kiedy życie wystawia najtrudniejszy test.
(Outro)
Dziś kończę te lata, na których Ty stanąłeś
Żałuję tych chwil, których nigdy nie wziąłeś
Mam nadzieję, że wiesz... że ja teraz już wiem
Śpij spokojnie, Tato. Jesteś moim snem.