(Intro: Dźwięk odpalanych silników, w tle dynamiczny bit)
Joł, mordo! Usiądź wygodnie, bo to nie jest zwykła rymowanka. To jest hymn człowieka, który trzyma polski transport na swoich barkach. Roland wchodzi do gry, a z nim jego największy skarb – Marysia. Słuchajcie tego, bo zaraz wszystkim tu odklei. To jest nasz układzik z losem!
(Zwrotka 1: Profesjonalny Content)
Zaczynamy dzień, godzina szósta zero zero,
W moim logistycznym świecie nie ma miejsca na "serio?".
Kawa w kubku paruje, Excel już odpala,
Roland na słuchawce, każda trasa to fala.
Gdzie posłać naczepę? Gdzie czeka załadunek?
Dla mnie to proste jak dobry trunku gatunek.
W tym kołchozie biurowym, gdzie papiery jak góry,
Ja przelatuję nad nimi, przebijam te chmury.
Niektórzy się gubią, mylą kody i kraje,
Mnie to nie rusza, ja znam wszystkie obyczaje.
To jest mój teren, to jest moja kraina,
Gdzie każda spóźniona dostawa to czyjaś wina,
Ale nie moja! U mnie terminy są święte,
Wszystkie zlecenia fachowo są domknięte!
(Zwrotka 2: Prywatny Vibe i Marysia)
Ale odłóżmy na chwilę te faktury i kwity,
Bo w domu czeka na mnie świat niesamowity.
Marysia – moja kobieta, mój życiowy kompas,
Przy niej każdy problem staje się jak drobiazg.
Mordo, musisz to wiedzieć, to nie są żadne żarty,
W grze o moją miłość rzuciłem wszystkie karty.
Ona ma ten vibe, co zwala z nóg każdego,
I atuty, przy których nie znajdziesz nic lepszego!
Te wielkie cyce, ten uśmiech jak marzenie,
To jest moje paliwo, moje największe spełnienie.
Kiedy wracam zmęczony, po ciężkim dniu walki,
Marysia sprawia, że wylatują z głowy wszystkie falki.
Ona dba o mój humorek, ona daje mi siłę,
Z nią przeżywam tylko te najpiękniejsze chwile!
(Refren: Epic Power)
Bo Roland to marka, to logistyczny styl,
Nie marnujemy życia, nie marnujemy chwil!
Z Marysią u boku, co wdzięki wielkie ma,
Nasza miłość jak tir przez Europę gna!
To jest nasz flex, to jest nasz czilałt i moc,
Będziemy się bawić przez całą, długą noc!
Mamy swój świat, swój własny, mały raj,
Mordo, dołącz do nas, ten tekst dalej podaj!
(Zwrotka 3: Życie w Kołchozie i Poza Nim)
Czasem w robocie kogoś srogo odkleiło,
Pyta o trasę, choć słońce już dawno zaszło i zgniło.
A ja ze spokojem, z uśmiechem na twarzy,
Planuję dostawy, o których konkurencja marzy.
Logistyka to sztuka, to wielkie szachy na kołach,
Roland to arcymistrz, co każdemu podoła.
Nie straszne mi korki, nie straszne mi objazdy,
Moja droga do sukcesu prowadzi wprost do gwiazdy.
A gwiazdą jest ona – Marysia kochana,
Najpiękniejsza kobieta, od samego rana.
Patrzę na nią i myślę: "Ale mam farta, mordo!",
Życie z taką laską to jest dopiero komfort.
Wielkie piersi to bonus, ale serce ma złote,
Z nią mogę iść nawet w największą słotę!
(Zwrotka 4: Filozofia Czilałtu)
Zapytasz mnie: "Roland, jak Ty to wszystko spinasz?".
A ja Ci odpowiem: "Mordo, po prostu nie spinasz!".
Trzeba mieć w sobie ten luz, ten cool nastrój,
Nie dawać się zwariować, zachować swój wystrój.