

Prompt / Lyrics
[Intro (Wolne, ciężkie uderzenia w klawisze pianina. W tle dźwięk deszczu lub dalekiego szumu miasta)] [Verse 1] Są takie chwile, gdy ból to słowo za małe Gdy w środku zostaje tylko to, co przeżarte i białe To nie jest smutek, to cięcie żyletką po duszy Coś, co cię drze od środka, a nikt nie usłyszy I wiesz, co jest w tym wszystkim najbardziej przeklęte? Że świat kocha tylko te łzy, które są „święte” Kobieta może się rozpaść, rozsypać na drobne A ludzie powiedzą: „to ludzkie”, „to godne”. [Chorus] A ja? Ja mam być murem, gdy fundament drży!? Mam stać niewzruszony, gdy w gardle mam krew, a nie łzy „Nie użalaj się, ogarnij, facet tak nie robi” Kolejne kłamstwo, co męskie gardła dławi i zdobi Jestem narzędziem, co ma działać, a nie czuć Jebanym posągiem, co nie ma prawa klęknąć i wyć. [Verse 2] Mam obowiązki moralne, mam trzymać tę wartę Nawet gdy karty, co trzymam, są dawno już zdarte Moja głowa płonie, a ja mam być spokojny Weteran nikomu niepotrzebnej, wewnętrznej wojny Bo gdy powiem prawdę, gdy powiem: „pękam, pomóżcie” Zostanę tym „dziwnym”, tym „miękkim”, co stanął na moście Świat akceptuje nas tylko w pancerzu ze stali Nikt nie chce widzieć, jak bardzom się w nim spalił. [Chorus] Bo ja mam być murem, gdy fundament drży! Mam stać niewzruszony, gdy w gardle mam krew, a nie łzy „Nie użalaj się, ogarnij, facet tak nie robi” Kolejne kłamstwo, co męskie gardła dławi i zdobi Jestem narzędziem, co ma działać, a nie czuć Jebanym posągiem, co nie ma prawa klęknąć i wyć. [Bridge (Muzyka narasta, staje się bardziej agresywna, brudna)] A potem pytacie z tą swoją miną niewinną: „Dlaczego on milczy?”, „Dlaczego mu wszystko jedno?” Bo kurwa, gdy mówił, to widział w waszych oczach ocenę! Bo każda szczerość miała zbyt wysoką cenę! Tłumisz to latami, aż w końcu cię rozsadzi I wtedy zdziwienie, że nikt sobie nie radzi... „Powinien poprosić o pomoc” – mówicie po fakcie Gdy on już nie słyszy, zamknięty w ostatnim akcie! [Solo / Instrumentalny pasaż (Dźwięk pękających strun, narastający chaos, który nagle ucicha)] [Verse 3] Uczymy się roli, która nas powoli zabija Robimy minę, gdy psychika jak szkło się rozbija Uczymy się kłamać, że „wszystko jest w porządku” By nie być problemem, by dotrwać do wąskiego wątku Kobieta może płakać, świat jej to wybaczy Mężczyzna ma zniknąć w swej własnej rozpaczy. [Outro] Dopiero gdy zgaśnie w oczach ta ostatnia pustka Zaczniecie dostrzegać, że pękły lustra Ale jest już za późno, jak zwykle, o krok... Męska słabość nikogo nie obchodzi Dopóki nie zmieni się w mrok. Dopóki nie zmieni się... w tragedię.
Tags
rhythm and structure of a ballad, a low, hoarse voice, sparse piano sounds, dark acoustic guitar, emotional, sad, dark
5:03
No
1/3/2026