Zwrotka 1]
W moim domu noc bywała głośna,
Krzyk mieszał się z ciszą, która bolała bardziej.
Pięć lat gaszenia pożarów, których nie wznieciłam,
Pięć lat bycia światłem, gdy nikt nie widział, że gasnę.
Moje dzieci spały przy mnie jak trzy małe iskry,
Kiedy ja próbowałam nie rozpłynąć się w ciemności.
Mama odeszła, ojciec został tylko z butelką,
A ja uczyłam się być silna, choć nikt mnie tego nie uczył.
[Refren]
A ja tak cicha… w środku nocy,
Szukam oddechu, który nie będzie bolał.
Niosę w sobie zmęczenie, którego nie widać,
I marzę choć o jednej chwili, gdy ktoś powie: „Już dobrze”.
Cicha… ale jeszcze tu jestem.
Jeszcze tu jestem.
[Zwrotka 2]
Przyszedł ktoś, kto mówił łagodnie,
Jakby znał pęknięcia, których nie pokazuję nikomu.
Spotkaliśmy się w miejscu, gdzie kończą się siły,
I zaczyna potrzeba bliskości.
W jego oczach było ciepło, które pamiętam do dziś,
Choć życie znów postanowiło zabrać mi to, co dobre.
Została pustka i oddech, który drży za każdym razem,
Gdy budzę się znów sama.
[Refren]
A ja tak cicha… w środku nocy,
Szukam oddechu, który nie będzie bolał.
Niosę w sobie zmęczenie, którego nie widać,
I marzę choć o jednej chwili, gdy ktoś powie: „Już dobrze”.
Cicha… ale jeszcze tu jestem.
Jeszcze tu jestem.
[Bridge – szept]
Depresja siada przy mnie jak cień,
Pyta, czy dziś dam radę choć trochę.
A ja patrzę na swoje dzieci,
Na te trzy małe światy, które mnie trzymają na ziemi.
One nie wiedzą, jak bardzo mnie ratują.
Każdego dnia. Na nowo.
[Refren – kołysankowo]
A ja tak cicha… ale nie znikam,
Choć czasem jestem tylko płomieniem na wietrze.
Może jutro zapalę się odrobinę jaśniej,
Może noc będzie łagodniejsza niż dziś.
Cicha… lecz wciąż tu jestem.
Wciąż tu jestem.