Szkarłatna twarz
Płonie, opadając za horyzont.
Czerwienieje obrys
Rudą raną nieba!
Trzy jasne Chory
Opuszczają swój górski tron –
W kręgu Svaroga
Trzymają właściwą drogę!
Jaryło, twój wzrok
Krwisto czerwienieje na mieczach.
Słabnie promień,
Który jest drogą Sprawiedliwości!
Tylko ognista twarz słońca, która
Na niebiesko-żółtych sztandarach i tarczach,
Powstała przeciwko ciemności.
Na ziemiach ojcowskiej Chwały!
Jarilo – Wielki Książę!
Nie pochylmy w dół sztandarów Rodu!
Twój żarliwy żar w krwi synów,
Ukrainy – Rusi wrze!
Spójrz – oto bogowie śmierci
Leżą, wiszą w świętych miejscach,
A ciemność oślepia
Dusze wypełnia!
Hej, Czarny Boże! Nadszedł twój czas!
Zniszcz swoich niewolników!
Bądź jasny!
Niech zginie ten, kto ma słabego ducha!
Mieczem nie zdobyć
Grobów naszych przodków!
Nie zdobyć ich też kłamstwem
Bogowie Ojcowscy – obok, z nami!
To nie wschód płomienia
Krwawi rozległe pola –
To Jaźń broni
Szereg tarcz z trójzębem!
Niedługo nieżywi
Będą pić świętą krew,
Już blada na niebie
Twarz gwiazdy umarłych!
Przetrwać noc
Niewielu dano z mieczem,
W tym roku władzy, która dana
Czarnym nie-ludziom!
Coraz mniej nas, którzy światłem
Dotkną sklepienia nieba!
Kto Rodu nie zdradził –
Z Surią będzie wieczny!