(I Verse)
Fotoradary wkurzają wszystkich
Tak jak Inflacja i to normalne
Żremy Fast Foody które nam dają
Inteligenci w japońskich kitkach
Zmiana klimatu jest bezlitosna
Pseudoelity powiedzą ci prawdę
Rosół z torebki pyszny jak zawsze
Palmami doprawia się naszą karmę
Człowiek istota jest zaprawiona
Podręcznik historii zmienia okładkę
Trasa na pamięć już wyuczona
Zgadnij komu przyniosą dokładkę
Obiad na wynos albo na miejscu
Orkowie w bramach nie biorą jeńców
Wyciągaj z kieszeni wszystkie pieniądze
obrabowały cię lenie śmierdzące
(Bridge)
Brudne akwarium i tłuste włosy
Choć zaśpiewamy to na dwa głosy
(Chorus)
Dokąd pobiegniesz
By schować twarz
Faza zbyt mocna
Wygina świat
Znikąd pomocy
Gdy urwiesz nać
Jesteś zbyt biedny
Żeby się bać
(2 verse)
Po prezydencku wpierdzielasz kebaba
Dywan turecki tam wisi na ścianie
Świeża Kapusta tak pięknie pachnie
Do osiemnastej tu ciepła nie braknie
Tron z porcelany szarość papieru
Wracasz na zewnątrz zupełnie bez celu
Szkoda że w życiu masz taki burdel
Demencja w końcu przyniesie ci ulgę
Znów cię dopada kryzys życiowy
Imperium biedy jak serial w tivi
Szkielet ci chrupie Jak robot się ruszasz
jak dojdzie kaszel to się nie zdziwisz
Nadeszła mgła od bram cmentarza
Zmęczoną głowę owijasz w koc
Laptop zawilżał silnik nawalił
Awaria bezduszna testuje twą moc
(Bridge)
Jak Ryba w wodzie się czujesz
Czapka niewidka jej potrzebujesz
(Chorus)
Dokąd pobiegniesz
By schować twarz
Faza zbyt mocna
Wygina świat
Znikąd pomocy
Gdy urwiesz nać
Jesteś zbyt biedny
Żeby się bać
(instrumental solo)
(Bridge)
Płetwa rekina ciągle cię goni
Tylko styl nińdzia cię tu obroni
(Chorus)
Dokąd pobiegniesz
By schować twarz
Faza zbyt mocna
Wygina świat
Znikąd pomocy
Gdy urwiesz nać
Jesteś zbyt biedny
Żeby się bać