

Prompt / Lyrics
Zmęczony jestem szeptem Pytam dlaczego wciąż nie śpię Dziwna energia przeze mnie przechodzi Coś nadchodzi jakbym coś stworzyć miał z czego będę lub nie będę się śmiał ale będę to miał tak jakbym chciał a wiatr wiał i będzie wiał Przeganiam piasek z powiek pod którymi kryje się człowiek patrzę a od patrzenia dostaje wyostrzenia na zjawisko starzenia i doświadczenia te osobiste i te pokolenia Nie podniesiesz bo łupie cię w krzyżu Z chodnika zgubione pięćdziesiąt groszy Świadomy że można inaczej Jak się pospieszysz to i tak nie zdążysz Do golenia pewnie się jutro nie zbiorę A na goleniach piszę ten utworek który żyje jak stworek urwany jak z Księżyca nie świeci dla dorosłych i dla dzieci jak donica co posłuży mi za znicz olimpijski tak daleki a tak bliski pobliski półtłuste mleko wlane do miski oklaski okrzyki i gwizdy burza braw jak pioruny spada na mą głowę tonę w snach o pieniądzach jak Korleone o to one równie tajne co ujawnione i spłonę owinąłem twe uszy makaronem Nie podniesiesz bo łupie cię w krzyżu Z chodnika zgubione pięćdziesiąt groszy Świadomy że można inaczej Jak się pospieszysz to i tak nie zdążysz Nawet żeby tam była złotówka Obliczasz zyski i straty Nie odkładaj życia na później Bierz całość nie rozkładaj na raty Pełny energii i motywacji ja ci powiadam jak z ambony ksiądz Adam Co ci zadam a dam nakaz i wykaz że dawać niezakaz a brać też czasem nakaz żeby żyć trzeba oddychać taki jest przekaz Nie podniesiesz bo łupie cię w krzyżu Z chodnika zgubione pięćdziesiąt groszy Świadomy że można inaczej Jak się pospieszysz to i tak nie zdążysz Nawet żeby tam była złotówka Obliczasz zyski i straty Nie odkładaj życia na później Bierz całość nie rozkładaj na raty
Tags
metal, power metal, progressive power metal
4:29
No
11/9/2025