Życie potrafi pokazać
Jak kręte bywają drogi
Jak człowiek się podnosi
PoMimo bólu i trwogi
Jak nieraz dostanie w twarz
I nóż w plecy komuś wbiją
Lecz ci co się podnieśli
Rosną w siłę z wiarą żyją
I z wiarą żyją
Bo Kiedy przejdziesz przez trudy
tornada zamiecie i sztormy
Już więcej się nie zgubisz
Twój dom będzie spokojny
W nim zawsze panuje słońce
Rozświetla twą duszę i serce
Jest twoją przystanią oazą
Pustynią na której jesteś
Nie odwróciłam się od ludzi
Lecz od tego co mnie krzywdziło
Co mąciło mej duszy bieg rzeki
I spokój w sercu burzyło
Co niosło ze sobą chaos
Myśli huśtawkę emocji
Nastaje kiedyś moment
Gdy trzeba powiedzieć- Dosyć!
Dosyć! Dosyć! Dosyć!
Bo Nie możesz pokonać kogoś
Kto z ruin odbudował swój zamek
Kto we własnym swoim piekle
Postawił twardy fundament
Nie wykorzystasz też chwili
Licząc na słabość czyjąś
Bo Kto raz poczuł że umarł
Nie pozwoli już duszy swej zginąć
Nie możesz kogoś oszukać
Zmanipulować go ponownie
Złym słowem rzucić do kogoś
I liczyć że się nie dowie
Bo ten kto poznał siebie
Swą duszę i serca wołania
Odkryje twoje zamiary
Maska zostanie poznana
Zostanie poznana!
Bo kiedy przejdziesz przez własne
tornada zamiecie i burze
Kiedy wciąż się podnosisz
I nie zostawiasz nikomu złudzeń
Kiedy poczujesz w sobie
Tą siłę! tą moc! i wiarę!
Stajesz się nie do zatrzymania
Pójdziesz choćby w nieznane
Pójdziesz w nieznane!
Pójdziesz dalej dalej
Choćby w nieznane
Ktoś może znowu przekroczyć
Jego czy jej granice
Ponownie rozpętać burzę
Deszcz Chaos nawałnicę
I zburzyć chciałby zamek
By tylko ruiny zostały
Lecz kto stał się wojownikiem
Ten Ręką podnosi skały
Komu gra w duszy melodia
Zew krwi przodków dalekich
Ten nigdy się nie podda
Choćby miał walczyć przez wieki
Choćby miał walczyć przez wieki
Przez wieki
A kiedy to poczujesz
Siłę i moc która płonie
Gdy widzisz że stałaś się sobą
Swym słońcem cieniem i ogniem
To tą siłę wykułaś
W tym złym i w dobrym słowie
W prawdzie i czystym sercu
Duszy pragnącej wolności
I w tej energii płynącej
Własnego boga miłości
Własnego boga miłości
Bo Kiedy przejdziesz przez trudy
tornada zamiecie i sztormy
Już więcej się nie zgubisz
Twój dom będzie spokojny
W nim zawsze panuje słońce
Rozświetla twą duszę i serce
Jest twoją przystanią oazą
Pustynią na której jesteś
Na której jesteś!
Idziesz przez swoje życie
Z wolności pieśnią i nutą
I choćby ktoś chciał ponownie
Zaklęcie rzucić słowem
Byś poczuła ranę zadaną
Bolesną dawną trwogę
Ty magii mroku nie czujesz
W ciemności już kiedyś żyłaś
W swych słowach moc budujesz
Przed mrokiem się nie zamykasz
Bo Kiedy czujesz w sobie
Tą siłę! tą moc! i wiarę!
Jesteś nie do zatrzymania
Pójdziesz choćby w nieznane
Pójdziesz w nieznane
Pójdziesz
dalej dalej
Choćby W nieznane
W nieznane