Zwrotka I]
Pięć zim na betonie, wśród palet i chłodu,
W królestwie Leroy – kraina zachodu.
Bywało różnie, pot lał się jak krew,
Lecz twardy jak stal był mój każdy dzień.
Jezier był wzorem, legendą wśród nas,
Lecz zgasła w nim iskra, pochłonął go czas.
Boniecki – chamisko, lecz kompan na front,
Upadł przez kłamstwo, przepadł jego rząd.
[Refren]
To magazyn z żelaza, z potu i rdzy,
Tu każdy z nas walczy, by przetrwać te dni.
Wózki jak okręty, regały jak las,
Logistyk to wojownik – to ja, to nasz czas!
[Zwrotka II]
Krzysiek od lat dwudziestu i trzech,
Zna każdy zakątek, każdy mały grzech.
Lecz udaje zmęczenie, chowa swój miecz,
Choć mógłby jak wódz znów prowadzić w bój rzecz.
Był Koral – olbrzym, człowiek jak dąb,
Zwiali go z tronu – został tylko dym i grom.
Leśniak – napinacz, „serio, serio” brzmiał,
Zniknął jak echo, gdy system go zgniótł i zjadł.
[Refren]
To magazyn z żelaza, z potu i rdzy,
Tu każdy z nas walczy, by przetrwać te dni.
Wózki jak okręty, regały jak las,
Logistyk to wojownik – to ja, to nasz czas!
[Zwrotka III]
Teraz Mati Łada – przyjaciel i brat,
Odbudował magazyn, nadał mu ład.
Człowiek z honorem, co wie czego chce,
Przy nim ta twierdza od nowa znów lśni.
Bartek – wariat, „moi ludzie!” krzyk,
Krystian wypalony, lecz wiedzy jak nikt.
Papier na wodza zabrał ze sobą gdzieś w świat,
Niech mu się wiedzie – to nasz dawny brat.
[Most – wolniej, mroczniej]
A ja… pięć lat w tej wojnie trwam,
Choć mróz gryzie kości, nie poddaję się sam.
Osiemnaście lat runęło jak mur,
Dziewczyna odeszła – został w sercu ból.
Lecz przyszła Marysia – różowych włosów blask,
Moja Raszpla piękna, mój nowy jasny brzask.
Gdy byłem na dnie, podała mi dłoń,
Znów zapłonął we mnie ogień, wojenny dzwon.
[Zwrotka IV]
Adrian – uczeń, którego sam kształciłem,
Jak młody wojownik – dumę w nim odkryłem.
Odszedł do Płocka, rodzinny swój dom,
Pożegnanie ciężkie – lecz niesie go los.
[Refren – podwójny, potężny]
To magazyn z żelaza, z potu i rdzy,
Tu każdy z nas walczy, by przetrwać te dni!
Wózki jak okręty, regały jak las,
Logistyk to wojownik – to ja, to nasz czas!
To magazyn z żelaza, tu hartuje się duch,
Tu przyjaźń jest bronią, a praca jak zuch!
Choć zimno i ciężko – idziemy pod wiatr,
Bo tacy jak my – tworzą ten świat!
[Outro]
Pięć lat minęło – a będzie ich więcej,
Dopóki mam siłę w spracowane ręce.
Niech grzmią paleciaki, niech silniki grają,
Logistycy z północy – nigdy nie pękają!