[Verse 1]
Mówisz szeptem swoje plany
Do kubka po kawie
Nad ranem
Rzucasz w przestrzeń: "będzie lepiej"
I patrzysz
Czy świat się domyśli
Możesz być Zenkiem na osiedlu
Albo Sebą w wiecznym dresie
Możesz być Rambo pod blokiem
Albo Rocco w cudzej bajce
[Chorus]
Uważaj
Czego sobie życzysz
Słowa robią małe rysy w faktach
Jutro rośnie z tego
Co dziś mówisz
Czy ci się podoba
Czy nie tak
Jesteś tym
Kim się wymyślisz
Ale trzeba mieć odwagę i fantazję
Bo jak kończy się film w głowie
Proza życia wchodzi w kadrze (hej)
[Verse 2]
Na przystanku trzy historie
Każda w innym dresie
Tej samej skórze
"jeszcze tylko spłacę kredyt"
I nagle mija całe życie
Możesz być szefem wszechświata
Albo królem trzeciego piętra
Ale jeśli sam w to nie wierzysz
To zostaje rola statysty
[Chorus]
Uważaj
Czego sobie życzysz
Słowa uczą cię na pamięć
Powtarzane w środku nocy
Piszą scenariusz
Zanim zaśniesz
Jesteś tym
Kim się wymyślisz
Rzeźbisz siebie każdym zdaniem
Bo jak nie opowiesz siebie sam
To ktoś napisze cię byle jak (oh)
[Bridge]
Więc powiedz: "mogę"
Zamiast: "chyba nie dam rady"
Powiedz: "będę"
Zamiast: "jakoś to się stanie"
Masz w głowie tysiąc wersji siebie
Którą dziś wybierzesz?
[Chorus]
Uważaj
Czego sobie życzysz
Bo to leci wprost na ciebie
Jak bumerang z twoich myśli
Robi kręgi na powietrzu
Jesteś tym
Kim się wymyślisz
Dopisz puentę
Zmień okładkę
Bo jak braknie ci fantazji
Proza życia puka w klatkę (yeah)