Tak — wracam, bo ktoś musiał.
[Zwrotka 1]
Scena tonęła w plastiku, w pozłacanym hałasie,
Każdy chciał być legendą — bez potu, bez pasji.
Hip-hop to był kod ulicy, kronika i lustro,
Teraz brzmi jak reklama — ładnie, ale pusto.
Leszcze wzięli mikrofon jak zabawkę z promocji,
Myślą, że rap to filtr i trochę autotune’owej emocji.
Zero treści, zero krwi w tym wersecie,
Tylko pozy i brandy — jak manekiny w secie.
Niszczyli kulturę od środka, powoli,
Jak rdza, co żre stal — niewidoczna, lecz boli.
Każdy track jak kopia kopii bez rdzenia,
Bez fundamentu, bez bólu, bez znaczenia.
Zrobili z hip-hopu jarmark próżności,
Wyświetlenia ważniejsze niż prawda w szczerości.
Flow na jedno kopyto, teksty z generatora,
Brzmią jak status na chwilę — znikają do wora.
[Pre-Chorus]
I kiedy każdy krzyczał „jest dobrze, jest hype”,
Ja słyszałem, jak pęka kultura pod fake.
Bo jeśli nikt nie pilnuje poziomu i zasad,
To sztuka zamienia się w mem i w przesadę.
[Refren]
Więc wracam — zrobić tu porządek,
Oddzielić ziarno od plew, przywrócić rozsądek.
Bo hip-hop to nie jest sezonowy trend,
To głos, który przetrwa, gdy zniknie ten tlen.
Wracam — wyczyścić scenę z łaków,
Zamknąć erę piszczenia w tanich kawałkach.
Jeśli pytasz, kto podniesie ten tron —
To ja. Mikrofon. I pion.
[Zwrotka 2]
Nie chodzi o hejt — chodzi o standard,
O to, że kultura to więcej niż brand.
Jeśli wers nie niesie treści ani ciężaru,
To jest tylko hałasem w drogim towarze.
Rap to rzemiosło — jak kowal przy stali,
Każde słowo hartujesz, aż zacznie się palić.
To rytm i oddech, kadencja i sens,
Nie przypadkowy bełkot pod przypadkowy beat.
Słabi raperzy robią z tego farsę,
Ich prawda jest cienka jak papier na kartce.
Krzyczą o sile, lecz nie mają kręgosłupa,
Ich przekaz się kruszy jak tynk z sufitu w klubach.
Więc wchodzę jak kontrola jakości w fabryce,
Sprawdzam każdy wers — czy ma serce, czy krzyczy.
Bo jeśli scena ma przetrwać kolejne pokolenie,
To musi mieć rdzeń, a nie tylko brzmienie.
Nie jestem tu po to, by błyszczeć chwilę,
Tylko by przywrócić ciężar w każdej sylabie.
Bo hip-hop to prawda — nawet gdy boli,
A nie wygodny produkt do sprzedaży w folii.
[Bridge – szybciej]
To nie bunt dla klików, nie drama dla zasięgu,
To reset systemu, co tonął w bezdźwięku.
Jeśli kultura ma żyć — ktoś musi ją chronić,
A nie tylko na niej zarabiać i dzwonić.
[Refren – mocniej]
Więc wracam — zrobić tu porządek,
Oddzielić ziarno od plew, przywrócić rozsądek.
Bo hip-hop to więcej niż viral i trend,
To głos pokolenia — nie sezonowy szept.