Założę dzisiaj szpilki
Chcę Wyjść wieczorem potańczyć
Dosyć mam nudnych dni
Ciemnych szarych i niejasnych
Swobodzie mam ochotę ulec
Niech poniesie mnie z muzyką
W tej toni i jej głębi
Złączę się z jej rytmiką
Złączę złączę się z jej rytmiką
Założę czarną sukienkę
Włosy zaczeszę do góry
Ubrana tak szybko popędzę
By wieczór już nie był ponury
I może wypiję jeszcze
szklankę burbona do tańca
Niech dzieje się co ma się dziać
Zatańczę z kimś dzisiaj walca
Zatańczę walca
Ten wieczór ma być swobodny
Tylko mój W lekkości niezawodny
Bym mogła w nim utonąć
Zapomnieć o tych nudnych dniach
Niech chwila ta się nie kończy
Niech taniec mój ciągle trwa
Tak ciągle ciągle trwa
Niech trwa
Myślę że jest to doskonały plan
Choć bardziej zrodził się spontanicznie
W mych szpilkach będę dziś gnać
Potańczyć gdzieś tak lirycznie
W szminkę usta przyozdobię
Niech czerwień z czernią się złączy
I może w jakiejś rozmowie
Burbona będę sobie sączyć
Będę będę sączyć
Wieczór mój będzie upływał
W ekstazie i swobodzie nocy
W tym walcu i z burbonem
W rozmowie pozwolę się droczyć
I końca nie będzie widać
Muzyka nam będzie grała
W oddali kobieta na scenie
Blusa będzie nam śpiewała
te tony ten głos ta muzyka
Ten klimat blusowego mistyka
I półmrok panujący na scenie
I na niej kobieta jak marzenie
Głos jej wybrzmiewać będzie
W uszach każdego słuchacza
Piękne jej tony wszędzie
Dotkną najmniej wytrawnego gracza
I będzie będzie się działo
Świat oszaleje zwariuje
Ja z nim i moim burbonem
W mym walcu poszybuję
W walcu walcu poszybuję
Mogłaby ta jedna chwila
Nie mieć w ogóle końca
Mogłabym tak sobie wibrować
Do przyjścia wschodu słońca
I może
wtedy muzyka mogłaby przestać grać
A ja...
Ja po tej upojnej i tanecznej nocy
Poszłabym nasycona nocą spać
Poszłabym nasycona
Nasycona tą nocą spać
Bo dosyć mam tych dni
Tych nudnych szarych w sobie
Przydałaby mi się chwila
O której nigdy nie zapomnę
Ta chwila jedna chwila
z mym walcem i burbonem
Ta jedna chwila o której
O której nie zapomnę
Nie nie nie
Nie zapomnę nie zapomnę nie nie