Brudne ręce
W kieszeniach jakaś ciecz
Plany w niwecz obrócone
Twoją wiarę połknął grzech
Chleb już wcale nie smakuje
A ryba kojarzy się źle
Z radością ruszasz w podróż
Z obrzydzeniem wspominasz chrzest
Muszę siku.
Tak to jest.
Święte krowy, czarci pies.
Kładę nawóz.
Jest robota.
Wyrzuć rybę. Zjedzmy kota.
Spękana Ziemia
Na której rośnie tylko chwast
Tak jak w oku twojej duszy
Dawno utkwił cierń
Do światła obracasz się plecami
Z radością wdychasz ciemność
Nie będą mówić ci kapłani
Co to prawdziwa wolność
Muszę siku.
Tak to jest.
Święte krowy, czarci pies.
Kładę nawóz.
Jest robota.
Wyrzuć rybę. Zjedzmy kota.
Noc gwieździsta
Jak dziurawy koc na wojnie
Całunem tym ognistym
Przykrywasz mądrość zbawcy
Niech sukienkę nosi kłamca
Który zmyśla objawienia
Poroniona święta księga
Napisana przez pastuchów
Więcej prawdy cię nauczy
Rzucona w oczy garść piachu
Muszę siku.
Tak to jest.
Święte krowy, czarci pies.
Kładę nawóz.
Jest robota.
Wyrzuć rybę. Zjedzmy kota.
Muszę siku.
Tak to jest.
Święte krowy, czarci pies.
Kładę nawóz.
Jest robota.
Wyrzuć rybę. Zjedzmy kota.