Świat nie jest bez winy
Jego barwy krwawe są
Świat nie jest bez winy
Ulewą łez moczy twe ramiona
W dłoniach skrywasz twarz
Wkładasz czarny płaszcz
Oszukało Cię Słońce
Nigdy nie wybaczysz chmur
Posągi życia murszeją
Wykute płaczem i szałem
Ruina samotności
W kosmosie martwych gwiazd
Mieszane masz uczucia
Co do losu parszywego
Tak jak pisklę wyklute
W kłębowisku żmij
Świat nie jest bez winy
Jego barwy krwawe są
Świat nie jest bez winy
Ulewą łez moczy twe ramiona
Stopy nurzasz w cmentarnej ziemii
Mokrej zimnej i z pokrzywami
Księżyc wyje tęskno do aniołów
o których przypomina grad
Bezlitosne zimno śmierci
oszustów Święta gra
Opuszczone dźwięki
Łkania porzuconych
Na pastwę bez współczucia
Tego jedynego
Który karmi nas kłamstwem
Którego wcale nie ma
Świat nie jest bez winy
Jego barwy krwawe są
Świat nie jest bez winy
Ulewą łez moczy twe ramiona
Świat nie jest bez winy
Jego barwy krwawe są
Świat nie jest bez winy
Ulewą łez moczy twe ramiona
Rękoma co mają szpony
Twą duszę topi w gównie
Wyrywa z twej krtani okrzyk
Do przodków głuchych jak pień
Na darmo obrócisz się w nicość
Taka jest cena oddechu
Który wziąłeś głupi bezbronny
W nadziei na lepszy los
Lecz chłód hałas i przemoc
Szarpią jak zwierzę twój mózg
Plan kręgu życia to zdrada
Robactwo zeżre ci flaki
Świat nie jest bez winy
Jego barwy krwawe są
Świat nie jest bez winy
Ulewą łez moczy twe ramiona
Świat nie jest bez winy
Jego barwy krwawe są
Świat nie jest bez winy
Ulewą łez moczy twe ramiona
(Instrumental)
Świat nie jest bez winy
Jego barwy krwawe są
Świat nie jest bez winy
Ulewą łez moczy twe ramiona