

Prompt / Lyrics
Utknąłeś w rodzinnym mieście Jeśli tak nazwać tą dziurę Jesteś jak śliwka w cieście Otoczony lepkim murem Skończyła się już zabawa Jeździsz na łysych oponach Realna jest obawa Że trzymany jesteś w szponach Wszystko co masz najlepiej oddaj na złom To ci ułatwi spierdalać stąd Rusz się! Nie oglądaj się za siebie Hamulce sprzedałeś Najwyżej się rozjebiesz Złość co kisiłeś Zasadź jak kapustę Ratuj swoją duszę Bo spojrzenie masz już puste A jeśli cię trzyma bagno za nogi I nie możesz ruszyć dupy Lepiej żeby nie wyrosły ci rogi Bo jeszcze trafisz do ciupy Gdy cię wciągają ruchome piaski Czujesz że znajdziesz się na dnie To wtedy ludziom spadają maski Jeden pomoże a drugi okradnie Wszystko co masz najlepiej oddaj na złom To ci ułatwi spierdalać stąd Rusz się! Nie oglądaj się za siebie Hamulce sprzedałeś Najwyżej się rozjebiesz Złość co kisiłeś Zasadź jak kapustę Ratuj swoją duszę Bo spojrzenie masz już puste Kiedy zostałeś sam w szczerym polu A wichry dymają cię z każdej strony Marzniesz i chwytasz się alkoholu Jaki ten świat jest popierdolony Ogarnij dupę bez marudzenia Nie daj się złamać bo będzie po chłopie Dotrzyj do serca swojego rdzenia Nie rób na złość sam sobie Wszystko co masz najlepiej oddaj na złom To ci ułatwi spierdalać stąd Rusz się! Nie oglądaj się za siebie Hamulce sprzedałeś Najwyżej się rozjebiesz Złość co kisiłeś Zasadź jak kapustę Ratuj swoją duszę Bo spojrzenie masz już puste Rusz się! Nie oglądaj się za siebie Hamulce sprzedałeś Najwyżej się rozjebiesz Złość co kisiłeś Zasadź jak kapustę Ratuj swoją duszę Bo spojrzenie masz już puste
Tags
Metal, Trash metal, Female voice
3:04
No
1/18/2026