Hej!
Jak się jo urodził, piła w rynce była,
ojciec się uśmioł, matka krzyknęła: „Miła!”
Ej, piła moja, żelazno dusycko,
śpiywoj ze mną pod Giewontem nisko!
Żyyyyn, żyyyyn – echo po hali,
hej, jo z piłom, chłopy, rżnę jak mali!
Bo jo się nie boje zimy ni wichury,
bo piła śpiywo – a jo z niom do góry!
Hej!
Jak się jo urodził, piła była ze mną,
i tak do śmierci, bedzie mi bratnią!