(Verse I)
Wydałem za dużo
Nie kontroluje wydatków
Nakupiłem rzeczy niepotrzebnych
Takich z serii przydosie
Chińska tandeta kusi brokatem
Tam nowy święci się sprzęt
Ekrany wściekłokrystaliczne
I telewizor elesde
(Chorus)
Życie jak zupa
Grzyby mun
A forsy nie bardzo
Od jutra oszczędzam bo wydałem wczoraj
Sen jak wieprzowina
Wyszarpany
Z łap molocha
zrobię sobie przerwę pomiędzy byłem a będę
(Verse II)
Za mało godzin
Spędziłem w pracy
Nawet mnie to cieszy
Aż do wypłaty
Ale mam uczulenie
Na nadgodziny
Bo nie mam czasu
Nawet dla rodziny
(Chorus)
Życie jak zupa
Grzyby mun
A forsy nie bardzo
Od jutra oszczędzam bo wydałem wczoraj
Sen jak wieprzowina
Wyszarpany
Z łap molocha
zrobię sobie przerwę pomiędzy byłem a będę
(Verse III)
Suszarka połamana
A suszarka nie kopie
Nie wezmę ani grama
Słabe te konopie
Gdzie ja teraz wywieszę pranie
Nie stać mnie na niemanie
Na kłopoty czas do roboty
Lecz o to chodzi w tej przyśpiewce
Że mi się kurde w ogóle nie chce
(Chorus)
Życie jak zupa
Grzyby mun
A forsy nie bardzo
Od jutra oszczędzam bo wydałem wczoraj
Sen jak wieprzowina
Wyszarpany
Z łap molocha
zrobię sobie przerwę pomiędzy byłem a będę
(Verse IV)
Jak tak dalej pójdzie
To rozbolą mnie nogi
Zalecam przyczaić się poziomo
Nie moja wina
Nie każdy może być pracowity
Ogólnie wydałem nie mam
Kupiłem i się zepsuło
Na nowe trza zarobić
A mi się nie chce nawet po to iść
(Chorus)
Życie jak zupa
Grzyby mun
A forsy nie bardzo
Od jutra oszczędzam bo wydałem wczoraj
Sen jak wieprzowina
Wyszarpany
Z łap molocha
zrobię sobie przerwę pomiędzy byłem a będę