Pamiętam jak wspięliśmy się na dach
Tam gwiazdy pokazałeś mi
Kominy fabryczne były świadkami
Wirowaliśmy całkiem świadomie
Pod nami wrzały światła
Miasta co nie chce spać
Zaniosły mnie skrzydła tak wysoko
Jak Ikar musiałam spaść
Zabrać Cię do domu
Do domu chciałam
Lecz zostałam bez dachu nad głową
Dlaczego strzelasz mi w serce gdy patrzę ci w oczy
I wciąż trzymam cię za dłonie
Nam potrzeba więcej czasu
Nam potrzeba dużych fal
Złapmy w żagle tonę wiatru
To dlaczego w zębach piach
Dziś oddajesz mnie do adopcji
Dziś poddajesz mnie aborcji
I pozwolisz żeby zastrzyk
mnie pozbawił wszelkich szans
Uśmiechasz się do mnie ostatni raz
Zanim wyślesz mnie na rzeź
Nie piszesz do mnie listów
Ale czy piszesz je do Boga?
Chciałam zostać lecz bariera runęła
I musiałam wstać
Otworem stanął przede mną świat
Musiałam skoczyć choć nie urodziłam się by latać
Roztrzaskany o skały mój pełen marzeń mózg
Nie jestem na uwięzi, jestem łańcuchem
Który nie zasługuje na miłość już
Zabiłeś we mnie wszystko
I pozostawiłeś ból
Nam potrzeba więcej czasu
Nam potrzeba dużych fal
Złapmy w żagle tonę wiatru
To dlaczego w zębach piach
Dziś oddajesz mnie do adopcji
Dziś poddajesz mnie aborcji
I pozwolisz żeby zastrzyk
mnie pozbawił wszelkich szans
Zapal dla mnie kadzidełko
Czy jeszcze czegoś od ciebie potrzebuję
Czy jeszcze czegoś od ciebie chcę
Ja tam zostałam na dachu budynku i porwało mnie czarne niebo
Teraz patrzę razem z otchłanią
Nic już nie zostało złamałam się w pół
Wyciekła ze mnie czerń
Esencja zabrana w góry
Ze smutkiem zwierząt które kiedyś kochały
A ty zadałeś mej duszy pustkę
Nam potrzeba więcej czasu
Nam potrzeba dużych fal
Złapmy w żagle tonę wiatru
To dlaczego w zębach piach
Dziś oddajesz mnie do adopcji
Dziś poddajesz mnie aborcji
I pozwolisz żeby zastrzyk
Mnie pozbawił wszelkich szans
Nam potrzeba więcej czasu
Nam potrzeba dużych fal
Złapmy w żagle tonę wiatru
To dlaczego w zębach piach
Dziś oddajesz mnie do adopcji
Dziś poddajesz mnie aborcji
I pozwolisz żeby zastrzyk
Mnie pozbawił wszelkich szans