Jest mi cholernie, cholernie...
Bardzo przykro mi jest,
Choć Cię nie znałam przecież osobiście.
Świat polityki nie mej rzeki jest bieg,
Lecz Ty po niej pływałeś –
Byłeś tym jednym, unoszącym się swobodnie liściem.
Wiem, że Twoja dusza wróciła do źródła,
Choć tu na ziemi zbyt krótko zbyt krótko była.
Teraz został po Tobie ogromny żal i pustka
I prawda – ta prawda, którą cisza ukryła.
Prawda, którą cisza ukryła
Nie bałeś się wejść tam, gdzie inni milczeli
Gdzie mrok dławił krzyk tych najmniejszych i kruchych
Odsłoniłeś twarze tych, co w cieniu siedzieli
Karmiąc się krzywdą bezbronnych i głuchych.
Bo prawda ma cenę, gdy uderza w układy
Gdy kręgosłup jest prosty, a sumienie czyste
Zbyt niewygodny byłeś, zbyt szukałeś zwady
Z tym, co w tym świecie jest brudne i nieoczywiste.
To nie był moment, ni chwila nie była
Na Twoje odejście gdzieś tam do nieba.
Tu miałeś być dalej, serce okazywać,
Pomoc nieść tam, gdzie jej bardzo potrzeba.
Wiem, że byłeś aniołem zesłanym z nieba,
By dobro rozsyłać, by walczyć o słabszych.
Teraz został wielki żal, czuć go, gdy Cię nie ma,
Już się nie dowiesz, jak wiele dla innych znaczysz.
Może gdybyś był taki sam jak tamci
Gdybyś nic nie mówił, nic dla innych nie robił
Teraz byś spokojnie dalej żył i tańczył
nikt Twojego płomienia nagle by tak nie zgasił.
Lecz wybrałeś drogę, co sercem jest pisana
By chronić te istoty, co same się nie obronią
I choć dziś ta droga jest łzami zalana
Twoje czyny przed zapomnieniem Cię schronią.
Będziesz w sercach i pamięci tych ludzi i zwierząt
W każdej duszy która pokrewna twojej była
Twoje słowa będą płynąć nadal moją rzeką
By historia twoja była ciągle żywa
ciągle była żywa
Była ciągle żywa
Choć twe życie zostało nagle tak przerwane
Było piękne i czyste w prawdę ubrane
I teraz dla wielu będzie niezapomniane
Będzie będzie niezapomniane
Nie nie nie niezapomniane
Niezapomniane
Do zobaczenia Łukasz