Ślepnąc od świateł lecz samochodów z przeciwka myślisz sobie jak ta droga życia jest śliska
Sam w kabinie uwikłany pogonią za szczęściem rodziny która nigdy nie jest blisko
Z dala od problemów które w brew pozorom zawsze są blisko spieszysz z pomocą lecz tylko telefoniczną myśl o bezsilności staje się blizną która nie kończy się opuchlizną. wrzuć na luz tak łatwo powiedzieć gdy depresja zjada Ci nadzieję pole widzenia tylko w szarości a i tak każdy Ci zazdrości pieniądze lepsze życie tylko za jaką cenę gdy twoim przyjacielem jest przemęczenie uwierz mi znam to doskonale nie wstydź się o tym mówić nie jesteśmy ze stali my poprostu jesteśmy kierowcami